Zabiegi dronami wreszcie zdefiniowane prawnie
Nowe przepisy mają umożliwić wykonywanie zabiegów ochrony roślin z wykorzystaniem bezzałogowych statków powietrznych, czyli dronów. Ponadto zakładają w tym wypadku limity prędkości, wysokości lotu oraz minimalnych odległości od pasiek, dróg i zbiorników wodnych. W rozporządzeniu zaproponowano, aby możliwe było wykonywanie zabiegów przy wykorzystaniu sprzętu montowanego na dronach, których:
- prędkość lotu wynosi nie więcej niż 4 m/s,
- wysokość lotu nad wierzchołkami roślin albo powierzchnią będącą celem zabiegu wynosi nie więcej niż 3 m.
- Zabiegi te będą mogły być wykonywane w odległości co najmniej:
- 30 m od pasiek,
- 15 m od krawędzi jezdni dróg publicznych zaliczanych do kategorii dróg krajowych, zbiorników i cieków wodnych oraz terenów nieużytkowanych rolniczo, innych niż będących celem zabiegu.
Zmiany w minimalnych odległościach
Dotychczas w zabiegach „sprzętem agrolotniczym” obowiązywały większe odległości od pasiek, dróg czy zbiorników wodnych. Wynika to z prostej przyczyny. Dotychczas obowiązywały przepisy z 2014 roku. Były one opracowane z uwzględnieniem stosowania środków ochrony roślin sprzętem lotniczym takim jak: samoloty, helikoptery i wiatrakowce. W omawianym projekcie ustawy wreszcie zdefiniowano drony rolnicze do zabiegów ochrony jako „sprzęt agrolotniczy montowany na bezzałogowych statkach powietrznych”.
Czy czeka nas rewolucja? Rolnicy czekali na te zmiany w prawie, bo potencjał technologii jest niewątpliwie duży. W sadownictwie to na razie jedynie testy i pokazy z okazji przeróżnych spotkań branżowych. Jedno jest pewne – nowelizacja jest korzystna z punktu widzenia producentów sprzętu i firm świadczących usługi związane z dronami w rolnictwie.

