Kombajny do jabłek przemysłowych to nadal nowość
Kombajny do zbioru jabłek przemysłowych są na rynku dopiero 4. rok. Niespecjalnie przybyło producentów, ale za to przybyło rozwiązań technicznych, modeli, innowacji i nastąpił skok w wydajności. Po raz pierwszy cztery premierowe maszyny prezentowano na targach TSW 2022 jeszcze w Nadarzynie. Wszystkie miały na początku podobną konstrukcję, wydajność i ceny.
W tak krótkiej historii tytułowych maszyn widzieliśmy już szereg modyfikacji. Różne rodzaje wymiataczy przednich, różne dedykowane otrząsarki, przyczepki z systemem transportu surowca do tyłu. Można „śmiać się” z jabłek przemysłowych, ale producenci w tym segmencie pokazują, jak walczy się o klienta i jak robi się coraz wydajniejsze maszyny. Widzimy także, jak każdy z nich potrafi przekuć swój pomysł i inicjatywę w przewagę konkurencyjną i argument do zakupu jego produktu.
Transporter boczny – skok w wydajności
To właśnie wydajność jest dziś głównym tematem. W trzech krajowych urządzeniach jest ona podniesiona dzięki transporterowi bocznemu. Za jego pomocą jabłka przemysłowe transportowane są do sąsiedniego międzyrzędzia, wprost do skrzyniopalet. Niosło to kilka wyzwań dla konstruktorów. Przede wszystkim większa prędkość owoców przy zderzeniu ze stalowymi elementami oznacza więcej poważniejszych odgnieceń, ale wyzwaniem była też stabilność całej konstrukcji. Długie i wysokie ramię podnosiło środek ciężkości.
Niezależnie od tych wyzwań wydajność wzrosła skokowo. Przy dwóch lub większej liczbie ciągników z przyczepami praca w teorii może trwać bez przerwy przez cały dzień. Nie musimy zatrzymywać się, żeby wymienić skrzyniopaletę lub Big-Bag. Ciągnik z pełnymi skrzyniami odjeżdża, a ciągnik z pustymi podjeżdża pod „rękaw”. Nad samą wydajnością nie będziemy dyskutować, ponieważ tegoroczne plonowanie rzadko kiedy pozwala na uzyskanie bardzo dobrych czy rekordowych wyników.
Trzy maszyny od polskich firm
SARA 2.0 z bocznym transporterem to propozycja firmy FMS Kurek. W przeciwieństwie do kolejnego urządzenia jest to jednolita maszyna. Transport jabłek do sąsiedniego międzyrzędzia odbywa się na wysokości 4 m. Całość, czyli kombajn połówkowy z transporterem bocznym, kosztuje dziś 121 770 zł brutto.
Kolejna propozycja – chroniona w Urzędzie Patentowym RP – to rozwiązanie firmy AP100, które widzimy na zdjęciu głównym. Mamy tutaj do czynienia z przystawką czy też przyczepką do kombajnu, czyli w teorii oddzielną maszyną. Transporter boczny za 24 000 zł brutto pasuje do kombajnów tej i innych firm. To ciekawa opcja dla posiadaczy omawianych maszyn, którzy chcą zwiększyć wydajność pracy.
Niekwestionowanym liderem pod względem wydajności jest FELIX-Z firmy Weremczuk. Jest to kombajn całorzędowy i dzięki temu sadownik nie musi najpierw otrząsać całej kwatery. Chociaż po zbiorze mechanicznym owoce i tak trzeba jak najszybciej skierować do zakładu, to w tym wypadku są one w nieco lepszej kondycji dzięki temu, że nie opadają na ziemię po otrząsaniu. Za wydajność i wspomniane zalety trzeba zapłacić wielokrotnie wyższą cenę od konkurencyjnych rozwiązań.
