Z plantacji skradziono 100 metrów nowo kupionej agrowłókniny. Nie chodzi jednak przede wszystkim o wartość materiału. Problem jest dużo poważniejszy, bo kradzież wydarzyła się w samym środku fali przymrozków, gdy plantatorzy walczą o ochronę upraw.
– Tu nie chodzi o wartość włókniny. Tu chodzi o bezczelność złodzieja. Biały dzień. Kupiliśmy włókninę, przykryliśmy truskawki, zabezpieczyliśmy ją przed wiatrem, a ktoś miał na tyle odwagi, żeby ściągnąć ją z pola i ukraść – mówi p. Aleksandra.
Kradzież w najgorszym momencie
Nasza rozmówczyni chce nagłośnić sprawę i przestrzec innych producentów, bo w takim czasie skutki podobnej kradzieży mogą być podwójnie dotkliwe.
Pani Aleksandra zapowiada, że nie odpuści sprawy. Jeśli włóknina nie zostanie zwrócona, złodziej poniesie konsekwencje – Chcę pokazać, że takie zdarzenia nie mogą mieć miejsca. Okres jest trudny dla nas wszystkich – mówi.
Dodaje też, że gdyby zdarzenie nie zostało zarejestrowane, przemarznięcia byłyby pewne. – Stało się to w trakcie fali przymrozków. Staramy się ochronić nasze plony w tak trudnej sytuacji, a ktoś kradnie włókninę z pola. To po prostu nie mieści mi się w głowie – podsumowuje.
