Ceny skłaniają do przechowania, ale nie każda partia się nadaje
Pierwsze owoce Chandlera są już dojrzałe i można je zbierać. Ceny nie rozpieszczają, więc część plantatorów może myśleć o przechowaniu owoców zebranych w tym momencie. Warto jednak najpierw zastanowić się, czy ma to sens.
Pierwsze owoce z reguły powinny być najładniejsze i najlepiej wykształcone. W tym roku nie zawsze tak będzie. Po przymrozkach mamy dużo uszkodzeń i mikrouszkodzeń. Nie wszystkie owoce musiały też zostać prawidłowo zapylone.
Infekcje z kwitnienia wychodzą teraz
W czasie kwitnienia panowały warunki sprzyjające infekcjom szarą pleśnią. Nie zawsze dało się wtedy wykonać zabieg w odpowiednim terminie. Teraz, jeszcze przed pełnią zbiorów, na niektórych owocach można już znaleźć objawy choroby, w tym białawy nalot grzybni.
Każda odmiana reaguje inaczej. Większej uwagi wymaga Chandler, który ma dość miękkie owoce i duży kielich. Utrzymuje się on długo, a to zwiększa ryzyko rozwoju szarej pleśni. Problem dotyczy także odmian późnych, a potęgują to obecne warunki pogodowe.
Objawy widać również na plantacjach, które były chronione. Same zabiegi wykonane w okresie kwitnienia mogą nie wystarczyć.
Warto wykonać jeszcze jeden lub dwa zabiegi
Jeżeli warunki pozwalają na wjazd na plantację, warto wykonać jeszcze jeden lub dwa zabiegi. Nawet jeśli przejazd wiąże się z ryzykiem otrząśnięcia części owoców, przy tak niestabilnej pogodzie nie warto kończyć ochrony zbyt wcześnie.
Polecam produkty o krótkiej karencji oraz rozwiązania biologiczne, między innymi preparaty oparte na bakteriach Bacillus subtilis. Można je połączyć z Vaxiplantem, aby działać dwutorowo.
Przy obecnej pogodzie taki zabieg jest potrzebny, jeśli chcemy zebrać zdrowe owoce i zwiększyć szansę, że zachowają trwałość po zbiorze.
