Sadownicy na mapach planu ogólnego zobaczyli, że zdecydowana większość gruntów rolnych została przypisana do strefy otwartej (SO). Produkcja rolna będzie mogła być nadal prowadzona, jednak możliwości inwestowania w rozwój gospodarstw zostaną znacząco ograniczone. W przeciwieństwie do strefy produkcji rolniczej (SR), strefa otwarta nie przewiduje realizacji zabudowy związanej z obsługą gospodarstw. Wielu producentów było zaskoczonych, ponieważ od lat prowadzą działalność na tych gruntach i nie spodziewali się, że nowe przepisy mogą ograniczyć możliwość ich dalszego zagospodarowania.
Nie chodzi o zakaz produkcji. Chodzi o brak możliwości rozwoju
Problemem nie jest sama możliwość prowadzenia produkcji rolnej. Ta w strefie otwartej pozostaje dopuszczona. Obawy budzi natomiast brak możliwości rozbudowy gospodarstw i realizacji nowych inwestycji, a rozwój w każdym nowoczesnym gospodarstwie sadowniczym nie kończy się na posadzeniu kolejnych hektarów sadu.
Wraz ze wzrostem produkcji pojawia się potrzeba wprowadzania inwestycji, chociażby instalacji przeciwgradowej. Nie wspominając o budowie nowych chłodni, przechowalni, sortowni, magazynów, garaży czy budynków technicznych. To inwestycje planowane na wiele lat, często finansowane kredytami i decydujące o konkurencyjności gospodarstwa.
W ocenie sadowników pozostawienie większości gruntów w strefie otwartej może oznaczać zatrzymanie takich inwestycji. Produkować będzie można nadal, jednak rozwój wielu gospodarstw stanie pod znakiem zapytania.
Dokument, jak podkreślali projektanci planu, został przygotowany zgodnie z nowymi przepisami regulującymi sporządzanie planów ogólnych. Wyznaczenie stref ma wynikać z obowiązujących dokumentów planistycznych, istniejącego zagospodarowania oraz wymagań ustawowych, a plan ogólny nie jest prostym przeniesieniem zapisów wcześniejszego studium.
Wyjaśnienia projektantów nie rozwiały jednak wątpliwości sadowników. W kolejnych wystąpieniach wracali oni do jednego pytania – dlaczego grunty, na których od lat funkcjonują gospodarstwa sadownicze, mają zostać objęte właśnie strefą otwartą.
„Dla was to projekt. Dla nas chodzi o życie”
Im dłużej trwała dyskusja, tym bardziej było widać, że dla mieszkańców nie jest to spór o zapisy w dokumentach, lecz o przyszłość rodzinnych gospodarstw. Najlepiej oddały to słowa jednego z sadowników, skierowane do autorów projektu. – Dla was to jest zwykłe zlecenie. Dla nas chodzi o życie – mówił producent.
W tych kilku słowach zawarł obawy wielu rodzin utrzymujących się z sadownictwa. Inwestycje w gospodarstwach, jak podkreślali sadownicy, planuje się na kilkanaście, a często kilkadziesiąt lat. Bez możliwości budowy nowej infrastruktury trudno myśleć o przekazywaniu gospodarstw kolejnym pokoleniom czy konkurowaniu na rynku.
Autostrada ujawniła znacznie większy problem
Wielu mieszkańców przyznawało, że o pracach nad planem ogólnym dowiedziało się dopiero po rozpoczęciu dyskusji wokół autostrady A50. To właśnie analiza dokumentów dotyczących planowanej drogi sprawiła, że producenci zaczęli sprawdzać pozostałe opracowania planistyczne. Ich zdaniem, gdyby nie przypadkowe odkrycie projektu, plan mógłby zostać uchwalony bez szerszej debaty, a większość gospodarstw pozostałaby w strefie otwartej.
Sołtysi przekonywali, że choć informacje o rozpoczęciu procedury zostały opublikowane zgodnie z obowiązującymi przepisami, większość mieszkańców nie zdawała sobie sprawy z praktycznych konsekwencji planowanych zmian. Gdyby mieli taką świadomość, temat z pewnością zostałby szerzej nagłośniony już na wcześniejszym etapie prac.
Jednogłośna decyzja radnych
Kilkugodzinna dyskusja zakończyła się jednomyślną decyzją Rady Miejskiej. Radni zobowiązali burmistrza do zlecenia wykonawcy wprowadzenia zmian w projekcie planu ogólnego poprzez zastąpienie strefy otwartej strefą produkcji rolniczej na terenach wykorzystywanych do produkcji rolnej – w zakresie dopuszczonym przez obowiązujące przepisy. Uchwała przewiduje również przeprowadzenie szerokiej kampanii informacyjnej dotyczącej planu ogólnego, uruchomienie dyżurów pracowników zajmujących się planowaniem przestrzennym oraz działania zmierzające do zwiększenia możliwości wyznaczania terenów pod zabudowę mieszkaniową. Za uchwałą zagłosowało 18 radnych, nikt nie był przeciwny.
Pierwszy sukces, ale walka jeszcze się nie skończyła
Czwartkowa sesja nie zakończyła sprawy dla sadowników z gminy Góra Kalwaria. Uchwała nie zmienia jeszcze projektu planu ogólnego, ale wyznacza kierunek dalszych działań i pokazuje, że samorząd dostrzegł problem zgłaszany przez mieszkańców. Jednocześnie producenci nadal oczekują jednoznacznych informacji dotyczących przebiegu autostrady A50.
Paradoks całej sytuacji polega na tym, że to właśnie planowana autostrada A50 sprawiła, iż mieszkańcy zaczęli analizować projekt planu ogólnego. Gdyby nie inwestycja drogowa, wielu sadowników prawdopodobnie nie dowiedziałoby się o zapisach dokumentu aż do momentu jego uchwalenia. Dziś sadownicy walczą już nie tylko o przebieg przyszłej trasy, ale przede wszystkim o możliwość dalszego rozwoju swoich gospodarstw. To od decyzji dotyczących planu ogólnego będzie zależało, czy jedno z największych zagłębi sadowniczych w centralnej Polsce zachowa warunki do dalszego rozwoju.
