Wegetacja – Grójec „goni” Małopolskę
Koniec marca w centrum kraju przynosi temperatury typowe dla tego okresu, czyli kilkanaście stopni na plusie. W okolicach Nowego Sącza, Limanowej czy Łącka pogoda w ostatnim czasie wyraźnie spowolniła rozwój wegetacji. Od kilku dni pada deszcz lub śnieg i jest bardzo zimno. Gdy rozmawialiśmy z Tomaszem Gasparskim przed południem, w Mogielnicy było +10°C, a w Brzeznej +2°C.
W efekcie przyroda wyraźnie wyhamowała. Spowolnił się także rozwój patogenów i aktywność szkodników. Według różnych badań poniżej +2/+3°C niezwykle wolno rozwija się lub wręcz zatrzymuje w rozwoju grzyb Venturia inaequalis – sprawca parcha jabłoni.
Kiedy pierwsze zabiegi przeciwko parchowi?
– Z powodu warunków pogodowych nie wydawaliśmy jeszcze komunikatów w ramach stowarzyszenia IPO „PODKARPACIE”. Najpierw było zbyt wcześnie na zabiegi olejowe, a potem przyszło ochłodzenie. Zdecydowanie stawiamy na przemyślane i przede wszystkim trafione zabiegi, a nie na to, żeby być w sadzie z opryskiwaczami jako pierwsi – wyjaśnia Tomasz Gasparski (BAYER).
Z drugiej strony nasz rozmówca znów zwraca uwagę na kluczową rolę pogody. Koniec bieżącego i początek nowego tygodnia w Małopolsce będą bardzo ciepłe – nawet do +18°C. Po opadach rzędu 50–60 mm, jakie mają miejsce w Małopolsce, będzie to oznaczało dosłownie „eksplozję zieleni” w sadach. Drzewa najprawdopodobniej bardzo szybko wejdą w pełnię fazy zielonego pąka. To z kolei będzie oznaczało kumulację ważnych zabiegów w sadach.
– Część sadowników w naszym regionie wykonała już zabiegi miedziowe i nie był to błąd. Zagrożenia ze strony parcha dziś jeszcze nie widzimy, ale przed świętami będziemy zalecali zabiegi zapobiegawcze, chociaż nie wiem, czy sadownicy wjadą do sadów po opadach rzędu 50 mm na metr kwadratowy. Zabiegi owadobójcze planujemy w przyszłym tygodniu. To będzie dobry czas na oleje oraz typowe zwalczanie mszyc i ewentualnie kwieciaków – dodaje ekspert.
Sandomierz – możliwość niegroźnych infekcji
W rejonie Sandomierza spadło więcej deszczu niż w rejonie Grójca – do 10 litrów na metr kwadratowy. Wegetacja także jest tam nieco bardziej rozwinięta niż w centrum kraju. Modele chorobowe wyliczają ryzyko minimalnej infekcji na noc z 2 na 3 kwietnia.
– W rejonie Sandomierza zalecam już zabiegi miedziowe z myślą o zabezpieczeniu przed parchem – komentuje Krzysztof Gasparski (Ampol-Merol).
Grójeckie – na razie spokojnie
W rejonie Grójca spadło przede wszystkim najmniej deszczu, co spowalnia rozwój sprawcy parcha jabłoni – od 2 do 9 litrów na metr kwadratowy. Wiemy też, że wegetacja jest tu nieco opóźniona względem Sandomierza i Małopolski. Spójrzmy na dane. Po pierwsze, w danych Instytutu Ogrodnictwa – PIB widzimy, że w otoczniach jest tylko około 20% dojrzałych zarodników workowych, czyli askospor. Po drugie, model rimpro dla trzech lokalizacji w zagłębiu nie sygnalizuje żadnego zagrożenia.
Z drugiej strony w sadach, gdzie jeszcze nie wykonano zabiegów miedziowych, doradcy zdecydowanie zalecają je w bieżącym tygodniu, chociażby z myślą o chorobach kory i drewna.

