Cały komunikat Roberta Binkiewicza (Agrosimex) możecie obejrzeć tutaj:
Pierwsza fala przymrozków jest już za nami. Jak mówi Robert Binkiewicz, sporo uszkodzeń widać w czereśniach. Z sadów płyną też sygnały, że lokalnie uszkodzone są pąki także w jabłoniach, między innymi na odmianach Idared i Red Jonaprince.
Na kilka dni zagrożenie ze strony przymrozków ma odpuścić, ale najtrudniejszy okres dla sadów dopiero przed nami, bo ryzyko może wrócić wraz z kwitnieniem.
W wielu sadach rozwój roślin mocno wyhamował. W części rejonów zielony pąk utrzymuje się już blisko dwa tygodnie. Przy tak małej powierzchni liści rośliny mają ograniczone możliwości pobierania składników i substancji wspierających regenerację. Do tego nadal jest zimno. Dlatego na szerszy program biostymulacji jest jeszcze za wcześnie.
Inaczej wygląda sytuacja w sadach czereśniowych, zwłaszcza na południu kraju. Tam rozwój jest bardziej zaawansowany, a wczesne odmiany zaczynają kwitnienie.
Jeśli temperatura w najbliższych dniach wzrośnie, będzie można wejść z nawozami algowymi.
Parch nadal zależy od regionu
Rozwój parcha jest dziś mocno ograniczony przez chłód i brak opadów. W rejonach sadowniczych na południu kraju zarodniki workowe są już obecne, a część z nich jest dojrzała i gotowa do wysiewów, jeśli pojawi się deszcz. Tam zagrożenie jest więc większe. W centrum kraju, na północy i północnym zachodzie takich zarodników gotowych do wysiewu jeszcze nie ma.
Tam, gdzie zagrożenie parchem już jest, czyli głównie na południu kraju, przed najbliższymi opadami nadal warto wykonać zabieg preparatem miedziowym albo sięgnąć po ditianon. W centrum i na północy kraju nadal wystarczy zabieg zapobiegawczy miedzią.
W jabłoniach należy też rozpocząć ochronę przed mączniakiem. Chodzi przede wszystkim o zabezpieczenie młodych liści przed infekcją. Do najbliższych zabiegów doradca zaleca dołożenie siarki lub nawozu siarkowego. Taki dodatek można połączyć zarówno z miedzią, jak i z ditianonem.
