Gala i jej ceny – temat nr 1
Zbiory Gali „nabierają rozpędu”. Lada dzień ruszą zbiory paskowanych sportów. Niestety, na rynku nie brakuje zamieszania, niepewności i sprzecznych informacji. Przyczyna z pozoru wydaje się oczywista. Im więcej negatywnych informacji w trakcie zbiorów, tym taniej uda się kupić owoce. Przyczyn jest jednak więcej i tak naprawdę chyba nikt nie wie, jak rozwinie się sytuacja i na jakich poziomach ustabilizują się ceny.
Po licznych rozmowach z sadownikami, eksporterami i doradcami mamy szerszy obraz plonowania i rynku. To, co najczęściej przewija się w rozmowach, to zdecydowane przekonanie, że mniejsze kalibry Gali raczej będą tańsze i będzie ich pod dostatkiem, a owoce powyżej 68 mm powinny w tym sezonie zyskiwać. Takie opinie słyszymy również ze strony handlowców i jedynie w tej kwestii nie ma sprzecznych głosów. Jeśli chodzi o kolejne miesiące, nie brakuje zarówno pozytywnych, jak i negatywnych opinii.
Polska – rozrzut cenowy i masa spekulacji
Początek września zdążył nas już do tego przyzwyczaić. Można przejmować się najniższymi ofertami zakupu, ale można też poczekać, aż rynek się wyklaruje. Poza tym konkretna oferta nie oznacza, że ktoś rzeczywiście za tyle kupuje, i chyba właśnie tak trzeba podchodzić do internetowych kupców, którzy wypowiadają się spod nieprawdziwych kont. To ostatnie zjawisko jest w ostatnich miesiącach dosłownie „plagą” w mediach społecznościowych.
Potwierdziliśmy najlepsze oferty zakupu. Obecnie jest to 2,00 zł/kg za owoce powyżej 68 lub 70 mm. W tych samych kalibrach nie brakuje również ofert po 1,80 i 1,90 zł/kg. Są i takie podmioty, które wystawiły znacznie niższe oferty w zagłębiu grójeckim, ale nadal nie oznacza to, że za tyle rzeczywiście kupują sporty Gali z rozmytym rumieńcem.
W niedawnej publikacji informowaliśmy, że obecnie handlowcy dopiero wysyłają oferty i negocjują ceny z odbiorcami na dalekich rynkach. Rynek i ceny zakupu ustabilizują się najprawdopodobniej dopiero pod koniec września.
Zagłębie sandomierskie – tu chcą kupić jeszcze taniej
Kupcy przyzwyczajeni do praktykowania „wewnętrznego importu” jabłek deserowych z zagłębia sandomierskiego i Powiśla Lubelskiego próbują kupować Galę zaledwie po 1,30 zł/kg za wagę bezpośrednio z sadu. Po raz kolejny warto podkreślić słowo próbują. Nie oznacza to, że mają kolejkę chętnych do sprzedaży. Zwłaszcza gdy lokalne firmy i grupy mają lepsze oferty.
Ponadto nasi rozmówcy podkreślają, że w regionie systematycznie powstają prywatne chłodnie i kupowanie o 10 czy 20% taniej niż w zagłębiu grójeckim nie będzie trwało wiecznie.
Zachodnia Europa – sprzeczne informacje
W zagranicznych mediach branżowych spotykamy się z lakonicznymi informacjami o stratach spowodowanych przez upały. Mają one dotyczyć Hiszpanii, południa Francji i północy Włoch. Przed zbiorami, w połowie sierpnia, nie brakowało tam dni z temperaturami powyżej 35°C. W efekcie upały miały fatalnie wpłynąć na Galę, której prognozy zbiorów trzeba będzie zrewidować w dół.
Zgodnie z relacjami naszych rozmówców z Południowego Tyrolu, upały uderzyły najbardziej właśnie w Galę. W dolinach owoce nie nadają się do długiego przechowania, dlatego są oferowane taniej niż zwykle.
Konkurencyjne ceny są faktem. Widzimy to w danych z największych konsorcjów. Tak samo jest na największej aukcji. Tam jabłka z nowych zbiorów zostały przyjęte bez klasycznego entuzjazmu, ponieważ ubiegłoroczne zapasy również są bardzo duże. To właśnie ubiegłoroczne zapasy są dziś główną przyczyną problemów w handlu na początku sezonu.
