Druga fala przymrozków na Węgrzech
Węgierskie sadownictwo dostało drugi, potężny cios po pierwszej fali przymrozków. W Polsce ostatni dotkliwy przymrozek wystąpił w nocy z 29 na 30 kwietnia. Na Węgrzech niszczycielskie spadki temperatury miały miejsce kolejnej nocy, czyli z 30 kwietnia na 1 maja.
Tamtejsi sadownicy publikują w sieci setki zdjęć i filmów. Obraz zniszczeń lokalnie dosłownie przeraża. Temperatura na południu kraju spadła do -6°C. Biorąc poprawkę na fazę fenologiczną, to tak, jakby takie warunki wystąpiły u nas w połowie maja…
-6°C w maju na Węgrzech…
Patrząc na zdjęcia, komentarze i archiwalne mapy temperatur, klaruje się obraz sytuacji. Podczas poprzedniej fali, od 7 do 12 kwietnia, ucierpiała przede wszystkim północno-wschodnia część kraju. Mówimy o rejonach o dużej produkcji jabłek i wiśni.
1 maja najbardziej niszczycielskie przymrozki wystąpiły na południe od Budapesztu, aż po granice ze Słowenią, Chorwacją i Serbią. Sadownicy na wysokości 1,5 metra notowali tam od -3 do -6°C. Około godziny 5:00 przy gruncie notowano wręcz „abstrakcyjne” jak na Węgry wartości zbliżające się do -10°C.
Straty bliskie całkowitym
Uszkodzenia w sadach i winnicach we wspomnianym rejonie wyglądają na całkowite. Poniżej załączamy zdjęcie zawiązków śliwek odmiany Stanley jednego z sadowników, który w swoich sadach zanotował niemal -5°C. Zapewne jeszcze w tym tygodniu tamtejszy międzybranżowy związek zawodowy podsumuje sytuację i skalę uszkodzeń w całym kraju.
