Okno zbioru dla Gali
Pierwsi sadownicy rozpoczęli już zbiory wybranych sportów Gali – Dark Ann czy Dark Baron. Wcześniej zbiory zaczęli nieliczni producenci, którzy postawili na najwcześniejszą Galę Wildfire®. Jeśli chodzi o optymalny początek okna zbioru dla paskowanych sportów, to doradcy mówią o 7–10 września. Tak czy inaczej, podaż wzrośnie skokowo w przyszłym tygodniu.
Plonowanie Gali w Polsce
Zgodnie z szacunkami WAPA (za TRSK) zbiory Gali będą w Polsce niższe o 50 tys. ton niż rok temu. Wyniosą 340 tys. ton. Jak zawsze w przypadku prognoz nie brakuje krytycznych głosów. Spotkamy się z opiniami, że Gali wcale nie jest mniej pod względem całkowitego tonażu, mniej jest natomiast owoców o średnicy powyżej 70 mm.
Oba te scenariusze są teoretycznie pozytywne, ponieważ mniej jabłek to wyższa cena. W przypadku Gali coraz więcej kupują markety, ale w głównej mierze nadal zależymy od sytuacji międzynarodowej i cen na rynkach światowych.
Zbiory Gali ogółem mają być niższe także w całej Europie. Podobnie jak w naszym przypadku – najniższe od 5 lat. Wyniosą 1,36 mln ton. Czy w kolejnych miesiącach rynek pozytywnie zweryfikuje prawdziwość tych prognoz?
Pierwsze ceny na sortowanie
Mamy już pierwsze ceny za Galę z rozmytym rumieńcem. Jak zawsze musimy podchodzić do nich z dużym dystansem. Rynek na dobre „wyklaruje” się za co najmniej dwa–trzy tygodnie. W firmie z zagłębia grójeckiego potwierdziliśmy jedną z pierwszych ofert zakupu Gali do sortowania:
- 2,00 zł/kg – powyżej 68 mm,
- 1,50 zł/kg – 65–68 mm,
- 1,00 zł/kg – 60–65 mm.
Pytamy inne podmioty i słyszymy, że jabłka będą wycenione, kiedy faktycznie zaczną się zbiory. Dziś to spekulacja na towarze, którego w skali kraju są śladowe ilości. Z punktu widzenia sadowników powyższe stawki ani nie zachwycają, ani nie są rażąco niskie. Temat zbiorów, cen i handlu Galą będziemy systematycznie i często poruszali we wrześniu.
Koszty transportu na niekorzyść branży
Niższe plonowanie to jedno. Galę trzeba jeszcze sprzedać, a przede wszystkim dostarczyć do portów docelowych na dalekich rynkach. Nie jest to dziś problemem w przypadku Egiptu, Jordanii, Libii czy Kolumbii. Nadal owoce mogą trafiać do krajów Zatoki Perskiej przez port w mieście Dżudda w Arabii Saudyjskiej nad Morzem Czerwonym. Do Indii statki nadal pływają wokół Afryki.
Wojna w Zatoce Perskiej i nasilenie ataków rebeliantów Huti działają zdecydowanie na niekorzyść handlu. Od zaatakowania Iranu wzrosło ryzyko i wydłużył się czas rejsów. Finalnie wzrosły też koszty frachtu morskiego. Mówiąc obrazowo, jabłka nie są najdroższym produktem, który pływa po oceanach w kontenerach. Dlatego koszt transportu ma dla nas dużo większe znaczenie niż chociażby w przypadku elektroniki, gdzie ten sam koszt rozkłada się na produkty warte setki tysięcy czy miliony dolarów...
