Rażąco niskie ceny „przemysłu” na Węgrzech
Mamy już wrzesień, zbiory ‘Gali’ „za pasem”, więc coraz więcej miejsca będziemy poświęcali jabłkom przemysłowym. Tydzień temu informowaliśmy o rozpoczęciu sezonu przetwórczego na Węgrzech. Wyjściowe ceny jabłek przemysłowych kolejny raz rozczarowują tamtejszych sadowników, a przetwórcy mierzą się z ostrą krytyką. Trudno się dziwić. Jabłek jest najmniej od dekady, a stawki są niższe niż przed rokiem.
Do firmy Austria Juice od 1 września dołączają Döhler i Rauch. Stawki opublikowane przez jedną z tamtejszych organizacji sadowniczych prezentują się następująco:
- Austria Juice:
52 forinty (0,62 zł/kg) za konwencjonalne jabłka przemysłowe,
80 forintów (0,95 zł/kg) za ekologiczne jabłka przemysłowe.
- Döhler – 50 forintów (0,59 zł/kg) za konwencjonalne jabłka przemysłowe.
- Rauch – 50 forintów (0,59 zł/kg) za konwencjonalne jabłka przemysłowe.
Największy kupuje najtaniej i ma do tego prawo
W Polsce na razie ceny są nieco wyższe. W zakładach pośrednicy otrzymują najczęściej 0,70–0,75 zł/kg. Niestety od dwóch tygodni rozpowszechniana jest narracja o nadchodzących obniżkach. Co łączy oba kraje? W obu przypadkach najtaniej kupuje największy zakład przetwórczy. Oczywiście ma do tego swoje „święte prawo”. W końcu wszyscy działamy na wolnym rynku.
Problem polega na tym, że gdy inne zakłady oferują więcej, żaden przedsiębiorca nie sprzeda surowca poniżej kosztu zakupu – chyba że będzie to ostateczność. Dlatego największy podmiot w sierpniu praktycznie nie kupił w Polsce jabłek przemysłowych. Wyjścia z tej sytuacji są dwa. Albo ten, kto kupuje najtaniej, podniesie swoje ceny do rynkowych realiów, albo pozostali obniżą swoje stawki. Tylko w ten sposób surowiec trafi do wszystkich firm. Niestety, ten drugi scenariusz dowodziłby ogromnego wpływu jednej firmy na cały rynek...
