Gradobicia w Belgii i Holandii
Maj i początek czerwca minęły w Beneluksie przede wszystkim pod znakiem gradobić. W niektórych gospodarstwach grad spadł jeden raz, a w innych nawet cztery razy. Przypomnijmy, że jest dopiero połowa czerwca, więc obaw nie brakuje. Do rozpoczęcia zbiorów pozostały jeszcze dwa miesiące. Meteorolodzy przewidują rekordowe zjawisko El Niño. Dla Europy oznacza to większe prawdopodobieństwo fal rekordowych upałów, dotkliwych susz oraz gwałtownych burz.
W centralnej części kraju są gospodarstwa, które po kilku uderzeniach żywiołu zgłaszają uszkodzenia na poziomie 50%. Lokalnie zdarzają się kwatery z niemal całkowitymi stratami. Tamtejszy związek sadowników informuje, że raporty o gradobiciach napływają z całego kraju. W efekcie nie ma sadów, które w ogóle nie zostałyby dotknięte przez to zjawisko. Widać tu wyraźną analogię do strat po przymrozkach w Polsce.
Brak siatek – większe straty
Holenderska produkcja gruszek koncentruje się przede wszystkim w Betuwe, czyli w centrum kraju, oraz w Zelandii, na południowym zachodzie. Do tego dochodzą dwa mniejsze zagłębia – Flevoland i Utrecht. Holandia nie jest dużym krajem, więc odległości między tymi regionami również nie są duże. Trzeba też pamiętać o gospodarstwach położonych poza głównymi zagłębiami.
Chociaż odsetek sadów z siatkami przeciwgradowymi jest większy niż w Polsce, to Holendrom nadal daleko do Południowego Tyrolu. Szacunki mówią, że sady gruszowe pod siatkami stanowią mniej niż 5% całkowitej powierzchni nasadzeń. Zatem obawy sadowników co do ostatecznego poziomu zbiorów owoców deserowych są jak najbardziej uzasadnione.
Źródło: www.nfofruit.nl
