Sad24
StoryEditor

Przez kilka lat zabielał wiśnie glinką kaolinową. Czy udało mu się opóźnić wegetację?

Data:  03 listopada 2026Autor:
03 listopada 2026

Przemysław Kapka przez kilka sezonów wykonywał na wiśniach zabiegi glinką kaolinową, żeby opóźnić rozpoczęcie wegetacji i ograniczyć ryzyko strat po przymrozkach. Porównywał swoje sady z sąsiednimi, w których nie wykonywano takich zabiegów. Dziś przyznaje, że prawdopodobnie zrezygnuje z zabielania. Dlaczego?

Przemysław Kapka przez kilka sezonów wykonywał na wiśniach zabiegi glinką kaolinową, żeby opóźnić rozpoczęcie wegetacji i ograniczyć ryzyko strat po przymrozkach. Porównywał swoje sady z sąsiednimi, w których nie wykonywano takich zabiegów. Dziś przyznaje, że prawdopodobnie zrezygnuje z zabielania. Dlaczego?

Dziś publikujemy kolejne spostrzeżenia Przemysława Kapki, który od ponad 20 lat zajmuje się uprawą wiśni i regularnie dzieli się swoimi doświadczeniami z prowadzenia sadu. Tym razem opowiada o zabielaniu drzew przed startem wegetacji. 

Zabielanie drzew glinką kaolinową. Jak zaczęły się próby?

Niestety, przymrozki potrafią zniszczyć cały plon albo znaczną jego część. Dlatego sadownicy próbują różnych sposobów, żeby choć trochę ograniczyć ryzyko strat. Jednym z nich jest zabielanie całych drzew glinką kaolinową. Biała powłoka ogranicza nagrzewanie się drzew pod wpływem promieni słonecznych, co ma opóźniać rozpoczęcie wegetacji.

Sadownik postanowił sprawdzić tę metodę we własnym gospodarstwie. Pierwsze zabiegi wykonał cztery lata temu, w lutym. Niestety niedługo po zabiegu przyszedł deszcz i zmył glinkę z drzew. Pierwsza próba nie przyniosła więc żadnych rezultatów

W kolejnych latach, za radą znajomego, zaczął dodawać do glinki nawóz siarkowo-wapienny. Jak zauważył, dzięki temu biała powłoka znacznie dłużej utrzymywała się na drzewach. Po dwóch tygodniach ponawiał zabieg, a glinka zostawała na drzewach przez miesiąc, a nawet półtora.

Czy glinka kaolinowa rzeczywiście opóźniła wegetację?

Mimo że zabielanie udawało się coraz lepiej, sadownik nie zauważył efektów, na których najbardziej mu zależało. Porównywał termin rozpoczęcia wegetacji w swoich sadach z sąsiednimi kwaterami, w których właściciele glinki nie stosowali. Różnice były niewielkie. Sadownik sam przyznaje, że nie wie, czy popełniał jakiś błąd podczas wykonywania zabiegów. 

Dlaczego Przemysław Kapka chce zrezygnować z zabielania drzew?

Sadownik zwraca też uwagę na pracochłonność całego przedsięwzięcia. Zabiegi wykonywał w lutym, kiedy niskie temperatury utrudniają pracę. Po każdym zabiegu trzeba dokładnie umyć opryskiwacz. Ponieważ sam nie ma ogrzewanego garażu, musi również spuścić wodę z instalacji, żeby nie zamarzła w pompie. A jeśli zabieg trzeba powtórzyć, cała procedura zaczyna się od nowa.

Dlatego dziś nie ukrywa, że skłania się ku rezygnacji z zabielania. Ale chciałby się dowiedzieć, czy inni sadownicy widzą lepsze efekty. Jeśli macie swoje obserwacje, dajcie znać w komentarzach, czy u siebie widzieliście dobre efekty.

03. listopad 2026 15:42