To nie jeden czynnik, tylko wiele stresów
Pewnie już nieraz mówiłem, że sezon jest wyjątkowy. I przy tym sezonie muszę powiedzieć to samo. Po prostu każdy rok niesie inne wyzwania. W tym roku mieliśmy już przymrozki, mieliśmy suszę. Za nami tydzień z częstymi opadami deszczu. Czekaliśmy na taki moment, bo deszcze przyniosły ulgę drzewom. Jednak oprócz deszczu były też silne wiatry. Za chwilę, jeśli wierzyć prognozom, będziemy mieli upały. Te wszystkie czynniki odbijają się na kondycji liści. Poza tym również dla samych drzew takie skrajne zmiany wywołują stres, który może objawiać się innymi problemami. Jednym z nich może być właśnie nekrotyczna plamistość liści.
Golden jest najbardziej narażony
Największej presji spodziewam się na Goldenie. To odmiana, na której ten problem zwykle widać najmocniej. Nekrozy mogą pojawiać się także na Gali, Ligolu czy Red Deliciousie, ale to właśnie Golden wymaga tu największej uwagi.
Już teraz docierają do mnie sygnały od sadowników, że liście wyglądają słabiej, pojawiają się przebarwienia i pierwsze objawy pogorszenia kondycji. To jeszcze nie znaczy, że w każdym sadzie za chwilę ruszy silna defoliacja, ale przy takim przebiegu pogody ryzyko jest spore.
Najpierw plamki, potem opadanie liści
Problem zaczyna się wtedy, gdy liście zaczynają opadać. A przecież to liście odżywiają zawiązki i budują jakość owoców. Na Goldenie bardzo często wygląda to tak, że liście zaczynają wypadać od starszej części pędu, od spodu, a na końcach zostają młode liście wierzchołkowe. Jeśli ten proces się nasili, drzewo szybko traci aparat asymilacyjny. I wtedy nie mówimy już tylko o wyglądzie liści, ale o realnym wpływie na zawiązki i dalszy rozwój owoców. A przecież to Golden właśnie najlepiej zniósł przymrozki.
Teraz trzeba działać, a nie tylko obserwować
W takiej sytuacji nie czekałbym biernie. Trzeba podjąć działania, które poprawią kondycję liści i ograniczą problem. Podstawą powinno być nawożenie magnezowe z dodatkiem mikroelementów. Dobrze sprawdza się tu siarczan magnezu, a w wielu przypadkach można dołożyć także niewielki dodatek mocznika, oczywiście rozsądnie i zależnie od kondycji sadu. Chodzi o to, żeby liść był mocniejszy i lepiej zniósł ten trudny okres.
Fungicydy też mogą pomóc
Nie ma wielu rozwiązań zarejestrowanych typowo pod nekrotyczną plamistość liści. Dlatego warto wykorzystać to, co można zrobić przy okazji ochrony przeciw parchowi. Z praktyki widzę, że Bellis i Switch wyraźnie ograniczają ten problem, szczególnie na Goldenie. To samo dotyczy części rozwiązań z grupy SDHI i preparatów opartych na strobilurynach. Wielu sadowników i tak sięga po takie produkty w ochronie przeciw parchowi czy mączniakowi czy chorobom przechowalniczym. I właśnie przy tej okazji można uzyskać również pozytywny efekt w ograniczaniu nekrotycznej plamistości liści.
