Nie każda kwatera wygląda dziś tak samo
Po tej zimie nie ma prostej odpowiedzi w kontekście uszkodzeń mrozowych. Część sadowników uważa, że mróz nie zrobił większych szkód, zwłaszcza w jabłoniach. Z drugiej strony są też kwatery, gdzie wątpliwości są większe. Jeszcze ostrożniej trzeba podchodzić do grusz i czereśni, bo tam producenci martwią się znacznie bardziej.
To ma znaczenie również przy saletrze potasowej. Taki zabieg może wspierać regenerację, ale najpierw trzeba wiedzieć, w jakiej fazie są drzewa i czy faktycznie potrzebują mocniejszego wsparcia. W kontekście licznych pytań omówię więc najważniejsze zasady stosowania saletry potasowej.
Duża dawka tylko teraz
Jeśli mówimy o regeneracji roślin, większa dawka saletry potasowej ma sens od fazy nabrzmiewania pąków do momentu pojawienia się pierwszych zielonych części. To właśnie teraz jest ten krótki okres.
Saletra potasowa zastosowana bardzo wcześnie, na etapie nabrzmiewania i pierwszego pękania pąków, może zostać częściowo pobrana przez rozwijające się pąki i młode tkanki, co może wspierać regenerację.
Na bardzo wczesnym etapie bywa stosowana dawka nawet 25–30 kg na hektar. Taka ilość jest uzasadniona wtedy, gdy wegetacja dopiero rusza, a zielonej tkanki jest jeszcze mało. Dotyczy to przede wszystkim centralnej Polski, gdzie rozwój sadów jest dziś wyraźnie późniejszy niż w cieplejszych rejonach kraju.
Trzeba jednak pamiętać, że im więcej zielonej tkanki, tym większe pobieranie, ale wtedy dawkę trzeba już znacząco zmniejszyć.
Gdy zielonej tkanki jest więcej, trzeba od razu zejść z dawką
To bardzo ważne. Jeśli sad wszedł już wyraźniej w zielony pąk, nie ma miejsca na tak mocne stężenia. Później saletrę potasową nadal można podawać, ale już w dawce 5–8 kg na hektar i nie więcej.
Tu nie warto ryzykować. Zbyt wysoka dawka zastosowana za późno może poparzyć i uszkodzić rośliny. Im bardziej zaawansowana wegetacja, tym większa ostrożność.
Najpierw faza i ocena sadu, potem saletra
Odradzam jednak stosowanie saletry w tej fazie „na wszelki wypadek”, bo mróz był mocny, więc trzeba mocno działać. Nie każda kwatera wymaga takiego samego podejścia. Część pąków, które dziś wyglądają słabiej, może jeszcze ruszyć normalnie. Z drugiej strony tam, gdzie obawy o uszkodzenia są dużo większe, taki zabieg może być uzasadniony. Najpierw trzeba ocenić sad i fazę rozwojową, a dopiero później decydować o dawce. To dziś według mnie najważniejsza zasada.
Marcin Piesiewcz

