Serbia – malinowa potęga
Serbia przez lata uchodziła za lidera w produkcji i eksporcie mrożonych malin. Ten segment był przez długi czas ważnym źródłem przychodów w obcych walutach, najpierw w markach niemieckich, później w euro. Obecnie branża zmaga się z wyraźnym kryzysem strukturalnym. Dodatkowo pogłębiają go zmiany klimatu. Niedawno informowaliśmy o pierwszych sygnałach dotyczących wyjściowych cen skupu. Dziś plantatorzy chcą więcej i mają ku temu poważny argument.
Rekordowo niskie plony w 2026 roku
Silna pozycja Serbii wynikała dotąd zarówno ze skali produkcji, jak i z jakości owoców. W poprzedniej dekadzie całkowite zbiory często przekraczały poziom 100 tys. ton. Kraj był wyraźnym numerem jeden w Europie. Podobnie jak w Polsce, rekordowy był dla Serbii również 2018 rok. Wtedy zebrano 127 tys. ton malin.
Pierwsze prognozy na sezon 2026 są alarmujące, przede wszystkim dla branży przetwórczej. Plantatorzy i doradcy jako główną przyczynę wskazują ekstremalną suszę z ubiegłego roku. Wstępne szacunki mówią o zaledwie 15 tys. ton malin. To niespełna 20% ubiegłorocznych zbiorów. Upraszczając, można zapytać: czy mroźnie, mając do kupienia nie pięć, ale jedną część surowca, nie będą musiały zapłacić wyraźnie więcej?
Plantatorzy chcą więcej na skupie
Jeśli te wstępne prognozy się potwierdzą, niewykluczone, że przetwórcy będą w tym sezonie rywalizowali o surowiec do mrożenia. Jeszcze tydzień temu w tamtejszych mediach branżowych pojawiały się informacje o wyjściowych cenach na poziomie 550 dinarów za kilogram. To równowartość niemal 20 zł/kg, a więc stawka, która także w polskich warunkach byłaby uznana za satysfakcjonującą.
Wobec tak niskich prognoz zbiorów kolejne stowarzyszenia plantatorów podbijają stawkę. Oczekują od 600 do 620 dinarów za kilogram na początek sezonu. Po przeliczeniu daje to około 21–22 zł/kg. Nie brakuje też opinii, że przy tak niskich zbiorach nawet takie ceny nie zrekompensują słabej wydajności plantacji.
Źródło: agropress.org.rs
Zdjęcie: pixabay.com
