Sad24
StoryEditorMichał Malicki

Maliny po zimie. Jeden czy dwa zbiory? Zostawić pędy na lato czy ciąć je do ziemi?

Data:  26 marzec 2026Autor:
26 marzec 2026

Po tej zimie wygląd plantacji może mylić. Pędy często z zewnątrz wyglądają dobrze, ale o sensie zbioru letniego decyduje ich stan w środku. Dlatego zanim plantator zdecyduje, czy zostawiać maliny na lato, czy lepiej ciąć je do ziemi i myśleć o jesieni, musi dokładnie ocenić kondycję całej kwatery. Od tej decyzji zależy plon, jakość owoców, termin zbioru i koszty pracy w sezonie.

Po tej zimie wygląd plantacji może mylić. Pędy często z zewnątrz wyglądają dobrze, ale o sensie zbioru letniego decyduje ich stan w środku. Dlatego zanim plantator zdecyduje, czy zostawiać maliny na lato, czy lepiej ciąć je do ziemi i myśleć o jesieni, musi dokładnie ocenić kondycję całej kwatery. Od tej decyzji zależy plon, jakość owoców, termin zbioru i koszty pracy w sezonie.

Najpierw dokładna lustracja

Miniona zima była trudna. W wielu rejonach temperatury spadały bardzo nisko, a nie wszędzie można mówić o okrywie śnieżnej, która chroniłaby system korzeniowy. Teraz rozwój wegetacji też jest nierówny w obrębie całego kraju. Dziś naszym zadaniem jest przede wszystkim rzetelna ocena stanu plantacji. Trzeba teraz sprawdzić pędy w kilku miejscach kwatery. Najlepiej pobrać próbę z różnych rzędów i z różnych odcinków plantacji. Dopiero taka próba pokaże, z jaką sytuacją mamy do czynienia na własnej plantacji. Już na tym etapie warto założyć jedno: jeśli pędy są mocno uszkodzone, a pąki słabe, zbiór letni może tylko osłabić potencjał jesienny. Ale po kolei.

Zimowych szkód często nie widać od razu

Na pierwszy rzut oka pęd może wyglądać poprawnie. Problem ujawnia się dopiero po przekrojeniu. Trzeba zwrócić uwagę na spękania kory, wycieki i zbrązowienia tkanek przewodzących. Szczególnie ważna jest okolica pąków. Zdarza się, że sam pęd wygląda jeszcze dobrze, ale uszkodzenia w pobliżu pąka później blokują rozwój pędów kwiatostanowych. Trzeba sprawdzić podstawę pędu, jego środkową część, pąki na różnych wysokościach i sam wierzchołek. To ostatnie jest ważne, bo końcówki pędów często przemarzły najmocniej.

image
Każde uszkodzenie pędu może stać się miejscem infekcji
FOTO: Michał Malicki

Jesienny zbiór to prostszy wariant

Na plantacjach prowadzonych typowo pod zbiór jesienny decyzja jest zwykle prostsza. Może się okazać, że pędy, które wybiły zimą lub na przedwiośniu, nawet jeśli wyglądają nieźle, później mogą słabnąć, gorzej rosnąć i częściej sprawiać problemy. W takim układzie najprostsze rozwiązanie to usunąć wszystko przy ziemi i czekać na silne pędy wiosenne. To podejście daje roślinie nowy start. Ogranicza też liczbę problemów na początku sezonu.

Najtrudniejsza decyzja dotyczy malin powtarzających

Najwięcej znaków zapytania pojawia się tam, gdzie plantator planuje podwójny zbiór. W teorii zostawienie pędów na lato daje wcześniejszy plon. W praktyce po zimie trzeba odpowiedzieć na jedno pytanie: czy te pędy są w stanie dowieźć plon, czy tylko będą ograniczać roślinę przed jesienią?

Jeśli uszkodzenia są duże, pąki słabe, a wierzchołki trzeba mocno skrócić, trzeba poważnie rozważyć rezygnację ze zbioru letniego. Taki plon może być mniejszy, słabszy jakościowo i bardziej rozciągnięty w czasie. Jednocześnie roślina wolniej buduje pędy na jesień. Nie wiemy, co będzie dalej, ale w efekcie zbiór jesienny może się opóźnić i wejść w chłodniejszy, wilgotniejszy okres. To bywa najgorszy wariant. Letni zbiór jest wtedy niepewny, a jesienny słabszy, niż mógłby być po radykalnym cięciu.

Kiedy warto ciąć do ziemi

Jeśli plantacja mocno ucierpiała po zimie, cięcie do ziemi może być najlepszą decyzją. Roślina zostaje odciążona. Nowe pędy startują równiej i zwykle mają lepszy wigor. Często oznacza to także mniej pracy przy wiosennej pielęgnacji i mniej problemów przy słabym plonie letnim. Ostateczna decyzja zależy jednak także od odmiany, regionu, skali uszkodzeń i sposobu prowadzenia plantacji.

image
Lekko zbrązowiałe wiązki przewodzące w okolicy pąków to zły znak, ale nie tragedia
FOTO: Michał Malicki

Regeneracja ma sens, ale nie zawsze wystarczy

Jeśli uszkodzenia są niewielkie, pąki zdrowe, a plantacja weszła w zimę w dobrej kondycji, można zostawić pędy na lato. Tam, gdzie pędy zostają, trzeba od początku pracować nad ich regeneracją.

Najważniejsze jest wsparcie gospodarki wodnej i ograniczenie stresu. Uszkodzone tkanki gorzej przewodzą wodę i składniki, dlatego roślina szybciej reaguje na przegrzanie, suchsze powietrze i skoki temperatury. W praktyce ważne jest dokarmianie wspierające przewodzenie i regenerację. Gdy pojawiają się pierwsze zielone tkanki, szybko wychodzą też problemy z pobieraniem fosforu i wapnia. Ich skala zależy jednak od temperatury, kondycji korzeni i stopnia uszkodzenia pędów. To wtedy najlepiej widać, jak mocno roślina odczuła zimę.

Samo nawożenie mineralne czy też organiczno-mineralne może być niewystarczające. Koniecznie należy sięgnąć po produkty będące niejako zastrzykiem pobudzającym rośliny, jak znany i ceniony ASAHI, a także DrevGo, który z kolei odbudowuje i leczy wiązki przewodzące, a także stymuluje odporność roślin. W obydwu przypadkach, na początku, kiedy masa liściowa jest niewielka, wskazane jest podawanie ich przez fertygację, a dopiero w następnej kolejności uwzględnić zabiegi nalistne.

W tunelach nie warto zbyt mocno przyspieszać wegetacji, jeśli widać wyraźne szkody mrozowe. Trzeba uważać z przegrzewaniem roślin. Zbyt szybkie pobudzenie wzrostu może pogłębić problem, zamiast go rozwiązać.

Michał Malicki 

image
FOTO: Sad24
26. marzec 2026 19:07