Sad24
StoryEditor

Polsko-egipska awantura o Red Jonaprinca. Kto ma rację?

Data:  20 luty 2026Autor:
20 luty 2026

Znów „anonimowy uczestnik” oczernia polską firmę. Tym razem jest to przedsiębiorca z Egiptu. Chce zwrotu pieniędzy, wywiera presję i narusza tajemnicę handlową. Co na to firma, która wysłała jabłka?

Znów „anonimowy uczestnik” oczernia polską firmę. Tym razem jest to przedsiębiorca z Egiptu. Chce zwrotu pieniędzy, wywiera presję i narusza tajemnicę handlową. Co na to firma, która wysłała jabłka?

Oddaj mi pieniądze!

Od wczoraj wielu sadowników wysłało nam linki i zrzuty ekranu, na których pewien egipski przedsiębiorca atakuje firmę Fruitland Poland. Posty zostały dodane na popularnej grupie o tematyce handlowej. Na wstępie warto wspomnieć, że nawet z odległości 2500 kilometrów najłatwiej oczerniać kogoś z anonimowego konta… Ale wróćmy do sedna sprawy. Chodzi o partię odmiany Red Jonaprince, która nie spełnia wymagań odbiorcy.

Skontaktowaliśmy się z eksporterem i dowiedzieliśmy, że ten konkretny kontener dotarł do portu w Egipcie 8 lutego. Klient zgłosił problemy jakościowe, więc od razu poproszono go o przesłanie raportu jakościowego oraz wydruków temperatur z całego okresu transportu od przewoźnika. Do dziś odbiorca nie dosłał kompletu dokumentów. Firma dostała jedynie plik, a dokładnie arkusz kalkulacyjny Excel, który nie jest wiarygodnym dowodem.

W międzyczasie klient wielokrotnie dzwonił do firmy i wywierał dużą presję, żeby „coś zrobić” z problemem, a najlepiej zwrócić mu pieniądze. Za każdym razem nasza rozmówczyni informowała, że bez wymaganych dokumentów nie jest w stanie pomóc.

Następnie zaczęło się szantażowanie, że jeśli nic się nie zmieni, to odbiorca będzie publikował w internecie zdjęcia jabłek razem ze zdjęciami faktur. Jak widzimy, tak się faktycznie stało. Nasi rozmówcy uważają, że są szantażowani oraz że jest to próba wyłudzenia pieniędzy. Ponadto doszło do naruszenia tajemnicy handlowej przez publikacje faktur z cenami jabłek.

Jeśli chodzi o same zdjęcia i filmy, to widzimy na nich 20 czy 30 łuszczek. Być może takiej jakości była tylko jedna lub dwie palety? Nie wiemy, jaki odsetek całej partii był takiej jakości i chyba już nigdy się nie dowiemy…

Prawdopodobnie za wysoka temperatura

Nie wiemy, kiedy dokładnie zostały zrobione zdjęcia, ale nie możemy też wykluczyć, że w dniu pierwszych publikacji, czyli wczoraj – 19.02.2026 roku. To 11 dni po dopłynięciu do portu. W tym czasie w północnym Egipcie panowały temperatury rzędu 15–20°C.

– Nie wykluczamy, że coś poszło nie tak. Od czasu do czasu zdarza się to każdemu eksporterowi. Bez dowodów nie możemy oddać komukolwiek pieniędzy, bo później kolejni odbiorcy mogą oczekiwać tego samego… – mówi nam Sara Kowalska.

Sadownicy i eksporterzy komentują, że na zdjęciach widać wyraźnie, że jabłka „ugotowały się” w transporcie z powodu zbyt wysokiej temperatury. Być może szwankował agregat w kontenerze? Być może po przybyciu do portu jabłka były magazynowane przez wspomniane 11 dni bez chłodzenia? Tego nie wiemy. Nie wie tego także eksporter. Sara Kowalska podkreśla, że jeśli otrzymaliby od odbiorcy dowody, że stan jabłek nie jest winą ani sprzętu w kontenerze morskim, ani odbiorcy, to wtedy oczywiście rozmawialiby o rekompensacie finansowej czy polubownym załatwieniu sprawy, na przykład poprzez rabat na następne zamówienie. Do tej pory mamy słowo przeciwko słowu.

Sadownicy komentują

Inni komentujący pośrednio biorą w obronę eksportera. Po pierwsze, odbiorcy z Egiptu oczekują zazwyczaj jak najniższych cen. Kupując tanio i „gniotąc ceny” w dół, równocześnie wymagają absolutnie najwyższej jakości. Niestety tego nie da się pogodzić. 

image
FOTO: Sad24
20. luty 2026 15:48