idared
Jeśli chodzi o jabłka deserowe to obecnie najbardziej problematyczna jest sprzedaż Idareda i Glostera. Jednak chociaż wiele firm nie kupuje tych odmian, w cennikach jak najbardziej je znajdziemy. Sadownicy są zdania, że ma to negatywny wpływ na sytuację z cenami.
W cennikach podmiotów handlowych cały czas znajdziemy wspomniane odmiany. Niestety, zdecydowana większość sadowników nie ma możliwości ich sprzedaży nawet po niezwykle niskich cenach. Nierzadko całe komory są kierowane do przetwórstwa.
Zakupy są ograniczane w przypadku grup producenckich do członków. Co więcej nawet od członków grup nie są kupowane jednorazowo większe partie jabłek. Jeśli chodzi o ceny, to zaczynają one powoli przypominać te z pamiętnego 2018 roku i wynoszą obecnie najczęściej od 0,50 do 0,60 zł/kg.
W przypadku Idareda i Glostera sadownicy zarzucają kupującym "psucie rynku" i zaniżanie cen. Pytają: po co w cenniku towar, którego firma czy grupa nie kupuje? W tym samym czasie pozostali uczestnicy rynku widzą daną cenę (np. 0,50 za Idareda 70-90 mm) i uznają ją za rynkową. Podczas gdy transakcję są ograniczone do minimum z powodu bardzo małej ilości zamówień. Temat poruszaliśmy również w artykule: Trudne dni Idareda i Glostera
Taką samą sytuację mogliśmy w tym roku zaobserwować na rynku rabarbaru i agrestu. Tuż przed sezonem, gdy żaden z podmiotów fizycznie nie skupował ani nie przetwarzał surowca, a mówiono o cenie skupu. Co więcej plantatorzy byli informowani o spadkach cen. Wobec tego rolnicy pytali się przetwórni co takiego tanieje, skoro zakład jeszcze nic nie przetwarza?
ARTYKUŁY Z KATEGORII
NAJNOWSZE NEWSY

