Każdy tnie po swojemu
Można powiedzieć, że każda technika cięcia jest dobra, jeśli jesienne efekty tej pracy odpowiadają sadownikowi. Chociaż zdecydowana większość przestrzega podstawowych zasad cięcia, to zazwyczaj stosuje swoje wypracowane schematy do poszczególnych odmian czy kwater, w zależności od potrzeb. Tak czy inaczej, nie nakażemy nikomu, jak ma pracować w swoim sadzie.
Z drugiej strony są także podstawowe błędy, których warto, a właściwie trzeba unikać. Niestety, patrząc uważnie na efekty pracy członków ekip, nadal zdarza nam się je „wyłapać”. Warto zatem być z pracownikami w sadzie i na bieżąco korygować ich pracę. W końcu od niej w jakimś stopniu zależą plony, które zbierzemy my, a nie oni…
10 podstawowych błędów w cięciu jabłoni
1. Cięcie w złą pogodę
Praca w trakcie deszczu, śniegu czy gęstej mgły zwiększa ryzyko infekcji grzybowych i bakteryjnych. Postulat będzie tym ważniejszy, im więcej mamy w sadach Gali czy Red Deliciousa. W przypadku sierpniowego cięcia wiśni jest natomiast kluczowy.
2. Cięcie na starym drewnie
Nie daje nam absolutnie żadnych korzyści. No, z wyjątkiem tego, że po ucięciu 6‑letniej gałęzi w połowie nie będziemy już o nią zaczepiać traktorem czy maszynami. Nie uzyskamy po cięciu porządnego efektu, czyli nowych pędów, które zaowocują w kolejnym roku.
3. Zostawianie „konkurentów” przy przewodniku
Jeśli to zrobimy, to zostawimy w pierwszym roku najsilniej rosnące i nieproduktywne gałęzie. Owoce będą miały znacznie mniej słońca na szczytach koron. Z kolei w kolejnym roku ryzykujemy łamanie się wierzchołków pod ciężarem jabłek.
4. Zostawianie zbyt długich czopów
Czop po starszych gałęziach powinien mieć maksymalnie kilka centymetrów. Zbyt długie czopy skutkują często martwym drewnem i są idealnym miejscem dla wnikania patogenów.
5. Zbyt mocne jednorazowe cięcie
Zaniedbana kwatera, którą chcemy doprowadzić do pożądanego stanu, to nie lada wyzwanie. Nie da się tego zrobić za jednym razem. W jednym roku mocniej przecinamy wierzchołki lub tniemy „z grubej”, w drugim systematycznie kontynuujemy prace.
6. Ignorowanie prześwietlania korony
Zalecenie robienia przewężenia w koronie dotyczy co prawda sadów w nieco większych rozstawach, takich sprzed 20–30 lat. Niemniej sadownicy stosują tę technikę także w przypadku M9 i rzędów sadzonych co 3,5 m czy mniej. Cięcie drzewa na kształt przypominający wiolonczelę poprawia wybarwienie jabłek w dolnych partiach korony, czyli na tak zwanym „stole”.
7. Dużo z dołu, mało z góry
W czasach „przed platformami” najpierw cięto sady z poziomu ziemi, a potem ze stojaków. Zazwyczaj z dołu usuwano więcej gałęzi, więc gdy cięto ze stojaków, wierzchołków drzew było już „szkoda”. To pierwszy krok do dominacji wierzchołkowej, na którą dziś szczególnie narażone są sporty Gali w intensywnych nasadzeniach.
8. Mocne cięcie silnie rosnących odmian
Są odmiany, których nie da się „ujarzmić”. Cokolwiek byśmy nie zrobili, ich fizjologii nie pokonamy. Przykładem niech będzie Boskoop na podkładce M9, sadzony w rozstawie 3 × 1 metr. Taka kwatera nie będzie wyglądała jak Gala. Co roku możemy ciąć ją bardzo ostro, stosować proheksadion wapnia i cięcie korzeni. Możemy… ale tonażu z tej kwatery nie zbierzemy. Inne odmiany, które niezależnie od podkładki nie lubią corocznego mocnego cięcia, to przede wszystkim Alwa i odmiany z grupy Jonagolda.
9. Brudne, tępe, niedezynfekowane narzędzia
Dziś, czyli w dobie coraz większej uprawy odmian wrażliwych na choroby kory i drewna, ten postulat nabiera jakby nowego znaczenia. Cięcia muszą być równe i czyste, a dezynfekcja denaturatem powinna stać się wręcz odruchem bezwarunkowym sadowników.
10. Schematyczne cięcie
Każdy sezon jest inny i każde zimowe cięcie powinno być nieco inne – nieco mocniejsze po roku z niskimi plonami i nieco delikatniejsze po urodzajnym sezonie.

