Cięcie zimowe nadal trwa
W kalendarzu mamy już wiosnę, za nami pierwsze zabiegi, na drzewach widać zielony pąk, a nieobciętych sadów nadal nie brakuje. Oczywiście mówimy tu o zagłębiu grójeckim. Dla porównania, w rejonie Sandomierza nie notowaliśmy takich opóźnień. Rozmawiamy dziś z tradycyjną ekipą, która od lat tnie usługowo w gminie Sadkowice i w gminie Mogielnica. Zazwyczaj kończyli pracę w kwietniu. W tym roku będą cięli jeszcze w maju.
Nasi rozmówcy podkreślają, że mroźny styczeń i początek lutego mocno opóźniły prace w sadach. Dotyczy to zarówno ekip usługowych, jak i sadowników, którzy prowadzili cięcie samodzielnie i wolniej niż zwykle. Dlatego wiosną nie brakuje sadowników, którzy jeszcze nie zaczęli cięcia albo zdążyli obciąć samodzielnie tylko część sadów.
Stawka w górę
Nasi bohaterowie co roku tną sady u tej samej grupy sadowników, zazwyczaj zmienia się jedynie kolejność prac. Od późnej jesieni pracowali za dniówki w wysokości 350 zł. Jednak obecnie grono klientów się powiększyło. Kolejne hektary czekające na obcięcie sprawiają, że prace będą kontynuowane jeszcze w maju. Niewykluczone, że potrwają nawet po kwitnieniu, jeśli dojdą kolejni klienci.
Nowi klienci – zważywszy na termin i uwarunkowania rynkowe – muszą jednak zapłacić więcej. W ich przypadku dniówka wyniesie już 400 zł za 8 godzin pracy. Krótko mówiąc, stało się dokładnie to, czego obawialiśmy się już w lutym. Opóźnienia w pracach i zwiększony popyt na usługi w krótkim czasie musiały wpłynąć na wzrost cen. Na przebieg pogody nikt z nas nie ma jednak wpływu.
