Sad24
StoryEditor

Po kilku nocach z przymrozkami sadownik mówi wprost: nie liczmy jeszcze plonów

Data:  13 kwiecień 2026Autor:
13 kwiecień 2026

Po serii przymrozków jest za wcześnie na opowieści o rekordowym sezonie. Łukasz Cielma z Lubelszczyzny podkreśla, że zanim zaczniemy liczyć plony jabłek, malin czy innych owoców, trzeba najpierw zobaczyć, co zostanie po chłodnych nocach i jak długo utrzyma się susza w wielu rejonach sadowniczych.

Po serii przymrozków jest za wcześnie na opowieści o rekordowym sezonie. Łukasz Cielma z Lubelszczyzny podkreśla, że zanim zaczniemy liczyć plony jabłek, malin czy innych owoców, trzeba najpierw zobaczyć, co zostanie po chłodnych nocach i jak długo utrzyma się susza w wielu rejonach sadowniczych.

Sadownik studzi nastroje

Sadownik i plantator malin z Lubelszczyzny, Łukasz Cielma, znany także jako Cielmus Lubelski Sadownik, mówi wprost, że nie widzi dziś podstaw do budowania teorii o wysokich zbiorach. Jak wyjaśnia, każdy kolejny sezon pokazuje, że w produkcji sadowniczej wszystko zależy od tego, co przyniesie pogoda. Dlatego dyskutowanie o plonach przed kwitnieniem uważa za niepotrzebne. Jego zdaniem po prostu szkodzi to sadownikom.

Czy możemy być pewni, co przyniesie pogoda? Czy możemy z całą pewnością stwierdzić, jak drzewa będą reagowały na uszkodzenia powstałe zimą w późniejszym okresie? Czy będziemy mieć wodę? Czy będą straty przymrozkowe? – wylicza retorycznie.

Za nami fala przymrozków. W niektórych lokalizacjach były to już kolejne noce z temperaturą poniżej zera. W czereśniach na pewno będą spore straty. W jabłoniach również pojawiają się niepokojące sygnały. Na razie informacji jest jeszcze niewiele, co jest zrozumiałe, ale docierają już głosy o uszkodzeniach pąków królewskich, a przecież to z nich wyrastają najlepsze owoce.

Najpierw przymrozki, teraz pytanie o wodę

W ocenie sadownika właśnie teraz trzeba szczególnie uważać na zbyt szybkie wnioski. W branży pojawia się coraz więcej głosów, że sezon może być rekordowy, ale przy obecnym przebiegu pogody takie prognozy są zdecydowanie przedwczesne.

Bardzo dużo się mówi, że ten rok będzie rekordowy, ale powoli, powoli. Powstrzymajmy raczej nasze prognozy do momentu, aż jabłonie zakwitną, aż zawiązki się utrzymają. Dopiero wtedy mówmy o jakichś ilościach, czy to malin, czy to jabłek – mówi.

Jak dodaje, przed nami jeszcze wiele tygodni i miesięcy, a patrząc na ostatnie sezony, jedno jest pewne – niczego nie możemy być pewni.

Drugim ważnym problemem jest dziś woda. Łukasz Cielma zwraca uwagę, że sytuacja w kraju jest bardzo nierówna. Na Lubelszczyźnie, gdzie gospodaruje, opady były, gleba dostała wilgoć i to daje roślinom pewien bufor. Inaczej wygląda sytuacja w centrum, na zachodzie i północnym zachodzie Polski.

I właśnie to połączenie suszy z niskimi temperaturami uważa dziś za szczególnie groźne. Jego zdaniem może się okazać, że to nie same przymrozki będą największym problemem sezonu, ale układ chłodu – również tego zimowego – i niedoboru wody.

Matka Natura jeszcze nie powiedziała ostatniego słowa

W połowie kwietnia, po kilku nocach z przymrozkami, przy dużym zróżnicowaniu opadów i nadal niepewnej pogodzie, mówienie o wysokich plonach jest bardziej życzeniem niż oceną sytuacji.

Matka Natura jeszcze może nam pokazać, dać o sobie znać. Jeszcze może być różnie – przypomina Łukasz Cielma.

To dla niego nie jest teoria. W malinach jesiennych po ostatnich spadkach temperatury będzie musiał usunąć uszkodzone rośliny i odnowić plantację. Z kolei maliny letnie wybudzają się nierówno, co również utrudnia ocenę sezonu. To kolejny argument za tym, by nie ogłaszać wielkich plonów zbyt wcześnie.

Ale ten sam mechanizm działa również w drugą stronę. W branży pojawiają się dziś głosy, że ceny malin wysokiej jakości mogą być dobre, a sam sezon zapowiada się korzystnie. Łukasz Cielma podchodzi do tego z dużą ostrożnością. Przypomina, że podobne opowieści słyszeliśmy już wcześniej, a później rzeczywistość wyglądała zupełnie inaczej.

Musimy uważać. Podejmujmy kroki racjonalne. Patrzmy na lata poprzednie. Nie podejmujmy pochopnych kroków, nie przeinwestujmy, bo zdajemy sobie sprawę z tego, że to może się różnie potoczyć – mówi.

Nie liczmy plonów ani pieniędzy

Nie chodzi tylko o same liczby, ale o sposób myślenia o sezonie. Zdaniem Łukasza Cielmy zbyt wczesne liczenie plonów, a tym bardziej pieniędzy, które miałyby z nich przyjść, jest dziś po prostu błędem.

– Ja zajmuję się na razie na bieżąco tym wszystkim. Staram się nie wybiegać za bardzo w przyszłość, jeśli chodzi o liczenie plonów, a nie daj Boże już liczenie pieniędzy za te plony, bo to jest zgubne i błędne – mówi.

 

13. kwiecień 2026 09:27