Biedronka wreszcie kupuje w Polsce
Wczoraj, 6 sierpnia, sieć Biedronka „z pompą” ogłosiła, że zaczyna sprzedaż polskich śliwek. W komunikacie prasowym firma chwali się, że owoce, które konsumenci znajdują w sklepach, są efektem długofalowej współpracy z gospodarstwami sadowniczymi. Czytamy także, że w zeszłym sezonie aż 94,75 proc. śliwek w całej ofercie pochodziło z Polski.
Jesteśmy już po zbiorach dominującej Lepoticy, która do sieci nie trafiała. To znaczy trafiała, ale z Serbii i Bośni. Przez niemal dwa tygodnie w sklepach sieci nie sposób było znaleźć krajowych owoców. Zatem zarówno sam komunikat, jak i decyzja o zakupie polskich śliwek są spóźnione o niemal dwa tygodnie...
Z drugiej strony nasi rozmówcy z działu zakupów już jakiś czas temu nieoficjalnie podkreślali, że ich przełożeni nie chcą powtórzyć scenariusza z czereśniami. Jeśli faktycznie tak jest i po zamówieniach z południa sieć przestawi się na krajowe śliwki, to jednoznacznie dobra decyzja. Gdy odsetek śliwek pochodzących z Polski również w tym sezonie osiągnie 90 proc., a płynność handlu się poprawi, import z przełomu lipca i sierpnia pozostawi tylko symboliczny niesmak.
DINO i promocja „na całego”
Inną strategię obrała sieć DINO. Ceny z aktualnej gazetki promocyjnej obowiązują od 5 do 11 sierpnia. Przypomnijmy, że to niemal 3200 sklepów, w których krajowe śliwki przez kilka dni będą oferowane po 3,99 zł/kg.
To dziś najlepsza dla konsumenta oferta detaliczna na rynku, ale z drugiej strony oznacza niskie ceny dla dostawców. Dowiadujemy się o cenie zakupu na poziomie 1,30–1,50 zł/kg...
Od lat to samo modus operandi
Jeśli spojrzymy na sprawę, mając „z tyłu głowy” politykę zakupową marketów, wszystko składa się w spójny obraz. Pierwsza i trzecia co do wielkości sieć przyjęły bardzo podobną strategię. Przez pierwsze dwa tygodnie zbiorów obie kupowały bardzo niewiele śliwek w Polsce, a handlowały importem. Gdy cena w kraju spada do poziomu kosztów produkcji, wówczas „dziwnym trafem” zaczynają kupować na miejscu.
Druga od początku sezonu kupowała w Polsce, ale dopiero po znaczącym spadku cen zdecydowała się na większe zakupy i promocję. Ten scenariusz przerabiamy kolejny rok z rzędu. Wstrzymanie zakupów w kraju prowadzi do spiętrzenia towaru na rynku. Po tąpnięciu cen firmy kupują owoce dużo taniej...
