Idared z komory pojechał do przetwórni
Sadownik z gminy Sadkowice wysypał wczoraj blisko 50 ton Idareda bezpośrednio z komory z kontrolowaną atmosferą na naczepę ciężarówki. Jabłka trafią do przetwórstwa. Cena, jaką zaproponował przedsiębiorca, to 0,70 zł/kg netto – i zaraz do niej wrócimy. Główną przyczyną tej decyzji była oparzelizna powierzchniowa, ale również bardzo ograniczone możliwości sprzedaży tej odmiany w czerwcu i lipcu, co w przeszłości udawało się naszemu rozmówcy.
Producent nie kryje rozczarowania sezonem i dziś jest pewny, że w przyszłym roku postąpi inaczej.
– Przede wszystkim w nowym sezonie zamierzam sprzedawać jabłka systematycznie od jesieni, powiedzmy, do… połowy maja. Wówczas na rynku wyraźnie przybywa truskawek oraz nowalijek i to one „przejmują” handel. W lipcu popyt na jabłka jest może troszkę większy, ale raczej nie będę już ryzykował tak długiego przechowania – wyjaśnia sadownik.
Lepiej byłoby sprzedać jesienią…
Nasz rozmówca podkreśla, że w lipcu łatwo analizować ceny od początku sezonu i z perspektywy czasu najlepsza dla niego decyzja jest oczywista. Niestety chyba nikt nie wie tego 15 października…
Lepsza byłaby sprzedaż bezpośrednio z sadu, w skrzynie kupującego, za 1,00–1,10 zł/kg. Korzystniejsza była nawet sprzedaż do przetwórstwa w październiku po 0,55–0,60 zł/kg netto, bez zbioru ręcznego i kosztów przechowania…
– Uważam, że wolumeny sprzedawane latem powinniśmy zostawić grupom producenckim. Eksport w czerwcu, lipcu i sierpniu jest symboliczny. Jabłka trafiają głównie do marketów, a tam potrzebne ilości można dość dokładnie oszacować i tym samym późną wiosną zaplanować, ile jabłek będzie potrzebnych – dodaje.
W tym sezonie „Pan Idared” niestety nie wybronił się. Mając na uwadze zapasy jabłek oraz liczbę ofert sprzedaży, odbicie cen jest raczej niemożliwe. Jeśli chodzi o jabłka deserowe, główną obawą sadowników jest wpływ wspomnianych zapasów na ceny jabłek z nowego sezonu. Swoje niesprzedane nadwyżki chcą gdzieś sprzedać również Niemcy i Holendrzy…
