StoryEditorTruskawki i maliny

Ciepłe noce i wilgoć. To warunki dla szarej pleśni

Data:  10 czerwiec 2026Autor:
10 czerwiec 2026

Na plantacjach truskawek i malin letnich wszystko zależy dziś od przebiegu pogody. Tam, gdzie było mokro przez kilka dni, presja szarej pleśni jest dużo większa.

Na plantacjach truskawek i malin letnich wszystko zależy dziś od przebiegu pogody. Tam, gdzie było mokro przez kilka dni, presja szarej pleśni jest dużo większa.

W świecie owoców jagodowych uprawianych pod chmurką, przede wszystkim truskawki i maliny letniej, tam gdzie trwa jeszcze kwitnienie albo zaczynają się już zbiory, tematem numer jeden w ostatnich dniach jest szara pleśń. Sytuacja nie wygląda jednak tak samo wszędzie. Wszystko zależy od tego, jak duże były opady deszczu i jak długo na plantacjach utrzymywała się wilgoć.

Opady podzieliły plantacje

Chociaż w wielu miejscach kraju w ostatnich dniach pojawiły się opady deszczu (w części kraju pada także dziś) są wciąż miejsca, gdzie nie padało wcale, albo bardzo delikatnie.

Są jednak miejsca, gdzie deszczu było dużo więcej i gdzie przez kilka dni z rzędu występowały opady burzowe. Wieczorami spadało po kilka, czasem kilkanaście milimetrów deszczu, a wilgotność utrzymywała się bardzo długo, często przez całe noce. Jeśli do tego noce były ciepłe, to ryzyko wystąpienia szarej pleśni jest tam na pewno bardzo duże.

W truskawkach problemem jest dziś karencja

Jeśli mówimy o truskawkach, to na części plantacji zbiory są już w pełni, a na innych dopiero się rozpoczynają. W takim momencie nie ma zbyt dużo miejsca na klasyczne zabiegi fungicydowe, bo produktów o krótkiej karencji jest niewiele. Oczywiście można je wykorzystywać tam, gdzie zbiór dopiero jest planowany i gdzie uda się zachować dwa, a czasem nawet trzy dni karencji. Jeśli jednak pada codziennie, to warto sięgać również po rozwiązania, które będą tę ochronę uzupełniały.

Po burzach trzeba dosuszać miejsca po infekcjach i uszkodzeniach

W takich warunkach skłaniałbym się ku różnym produktom o działaniu wysuszającym. Mam tu na myśli rozwiązania zawierające perhydrol, zawierające srebro, a także produkty nawozowe takie jak Miligard. Działaniem dodatkowym będzie dosuszenie miejsc, w których mogło dojść do infekcji. Jeśli mieliśmy opady burzowe, to bardzo często pojawiały się też drobne uszkodzenia. To są otwarte tkanki na częściach zielonych albo na liściach i właśnie takie miejsca także trzeba dosuszać.

Tam, gdzie można, warto poszerzać program ochrony

Tam, gdzie pozwala na to karencja, warto sięgać po fungicydy. Jednocześnie taki program dobrze jest łączyć z rozwiązaniami rozszerzającymi spektrum działania. Myślę tu choćby o laminarynie w postaci Vaxiplantu czy o produktach zawierających miedź glukonową, takich jak Cobre. Do tego dochodzi kierunek biologiczny, czyli produkty zawierające żywe organizmy.

Duża masa liściowa sprzyja także produktom mikrobiologicznym

Rośliny są już mocno rozbudowane. W środku krzewu jest dużo masy liściowej, a wilgotność utrzymuje się długo. W takich warunkach bardzo dobrze rozwijają się patogeny grzybowe. Trzeba jednak pamiętać, że dobrze rozwijają się tam również produkty mikrobiologiczne, które mogą być podawane właśnie w tym okresie. Są dziś na rynku rozwiązania, które można swobodnie stosować, dlatego tam, gdzie tylko da się wjechać na plantację, takie produkty powinny być wykorzystywane.

Najkrótszy wniosek jest prosty. W obecnych warunkach sama ochrona oparta wyłącznie na standardowych, konwencjonalnych zabiegach opartych na substancjach chemicznych nie wystarczy. Jeśli mamy za sobą kilka dni opadów, wysoką wilgotność i ciepłe noce, program trzeba uzupełniać o rozwiązania biologiczne i produkty pomagające dosuszać miejsca po uszkodzeniach oraz możliwych infekcjach.

Michał Malicki

10. czerwiec 2026 12:01