Jak czytamy w artykule opublikowanym przez International Blueberry Organization, peruwiańska organizacja Proarándanos nie chce publikować długoterminowych prognoz dotyczących nadchodzącego sezonu. Zamiast tego będzie przekazywać krótkoterminowe informacje, które producenci, eksporterzy i firmy logistyczne mogą szybciej wykorzystać przy podejmowaniu decyzji.
Sezon 2023/2024 dał producentom lekcję
Ostrożność nie jest przypadkowa. Podczas poprzedniego silnego El Niño peruwiański eksport borówki spadł o 24 proc. w porównaniu z wcześniejszym sezonem. Tym razem sytuacja może wyglądać inaczej, ponieważ zmieniła się struktura odmianowa plantacji. Producenci będą więc obserwować, jak nowe odmiany zareagują na wysokie temperatury, opady i wilgotność. Takie warunki mogą także sprzyjać rozwojowi chorób i pojawianiu się szkodników.
Mniej borówki z Ameryki Południowej, większe znaczenie innych dostawców
Jeżeli El Niño ograniczy dostawy z Peru i Chile, zmienić się mogą plony, przepływ owoców i ceny na światowych rynkach. W Stanach Zjednoczonych większego znaczenia nabiorą wówczas borówki z Meksyku, Florydy, Kalifornii oraz późne owoce z północno-zachodniej części kraju.
Na problemach Ameryki Południowej mogą skorzystać także eksporterzy z Afryki, w tym Maroka. Na razie mówią jednak o ostrożnym optymizmie. Pogoda może szybko zmienić sytuację na rynku.
Polscy plantatorzy patrzą na Peru
Rozwojem sytuacji interesują się także producenci borówek w Polsce. Peru jest największym eksporterem borówek na świecie, a zmiany w tamtejszych zbiorach mogą wpłynąć na handel w Europie. Dla polskich gospodarstw ważne będą zwłaszcza wrzesień i październik, kiedy krajowej borówki jest już mniej. Jeśli peruwiańskie zbiory opóźnią się lub będą mniejsze, polscy plantatorzy mogą łatwiej i opłacalniej sprzedać owoce z końcówki sezonu.
Czy zmiany wprowadzone przez peruwiańskich producentów wystarczą, aby uchronić plantacje przed skutkami El Niño? Odpowiedź przyniosą dopiero kolejne miesiące sezonu.
Źródło: International Blueberry Organization
