Taka zima nie zrobi wrażenia na szkodnikach
Podczas webinaru zorganizowanego we współpracy z Biocont, „Mszyce i zwójki – jak trafić w termin”, padło pytanie, które w ostatnich tygodniach słyszeliśmy już kilkukrotnie: czy spadki temperatury do –28, miejscami nawet –30°C, mogły ograniczyć populację szkodników i ułatwić ochronę w nadchodzącym sezonie?
Piotr Zieliński, sadownik i doradca z Gruppa Organic, odpowiedział na nie bardzo jednoznacznie. Jego zdaniem większość szkodników występujących w Polsce jest dobrze przystosowana do takich warunków. Gatunki, z którymi na co dzień walczymy w sadach, od dziesięcioleci przechodzą przez zimy o podobnym przebiegu termicznym.
P. Zieliński podkreślił, że to raczej my – sadownicy – odzwyczailiśmy się od prawdziwych zim. Kilka łagodniejszych sezonów sprawiło, że temperatury poniżej –20°C odbieramy jako coś wyjątkowego i automatycznie wiążemy z nimi nadzieję na mniejszą liczebność szkodników. Tymczasem z punktu widzenia ich biologii taka zima mieści się w „normie”, do której zdążyły się zaadaptować.
Szkodniki są dobrze przygotowane
Dr Michał Pniak z firmy Biocont zgodził się z tą opinią. Zwrócił uwagę, że dla szkodników kluczowe są nie tyle same minimalne temperatury powietrza, ile przebieg całej zimy i miejsce, w którym faktycznie zimują.
Jego zdaniem pewien wpływ na ograniczenie populacji mogłyby mieć tylko bardzo duże wahania temperatury. Przykładowo: długi, ciepły okres, po którym nagle następuje gwałtowny spadek temperatury, następnie ponowne ocieplenie i kolejny mocny mróz. W takim scenariuszu część osobników mogłaby nie zdążyć wejść w stan pełnego spoczynku zimowego i rzeczywiście nie przetrwałaby dużego mrozu.
Dr Pniak podkreślił jednak, że są to raczej sytuacje wyjątkowe. Typowy przebieg tej zimy – mimo lokalnie bardzo niskich temperatur – nie był dla większości gatunków czymś nadzwyczajnym. Szkodniki, które od lat występują w naszym klimacie, są na takie warunki przygotowane.
Kolejnym ważnym elementem jest pokrywa śnieżna. W wielu sadach – choć nie we wszystkich regionach kraju – tej zimy leżał śnieg, często dość długo. To, co z perspektywy sadownika wygląda jak „surowa zima”, z perspektywy szkodników oznacza tak naprawdę ciepłą kołdrę.
Z tą opinią zgodził się również Piotr Zieliński. Przytoczył dane z czujników temperatury gleby, które ma zainstalowane w różnych lokalizacjach. Nawet przy –20°C w powietrzu temperatura na głębokości 15 cm spadała najwyżej do około –1°C, a w wielu miejscach utrzymywała się wręcz na poziomie +1°C. Dla owadów, które naturalnie schodzą zimować w niższe partie roślin lub do gleby, takie warunki są stosunkowo łagodne – de facto „nie ma zimy”.
Mroźna zima wiele nie zmieni
Wspólna konkluzja obu ekspertów jest prosta i mało pocieszająca: na mroźną zimę nie można liczyć jako na skuteczną metodę ograniczenia populacji szkodników. W warunkach Polski większość gatunków jest do takich zim przystosowana, korzysta z naturalnych kryjówek i osłon (gleba, śnieg, kora, resztki roślinne), a ekstremalne temperatury odczuwa w znacznie mniejszym stopniu, niż nam się wydaje.

