Stabilizacja lepsza niż spadki
Mniej więcej od połowy miesiąca obserwowaliśmy symboliczne, ale stopniowe podwyżki. Na punktach skupu ceny wzrosły z nieco ponad 0,50 zł/kg do maksymalnie 0,65 zł/kg. Ceny rosły, a sadownicy systematycznie sprzedawali surowiec, także ten już zmagazynowany w gospodarstwach.
Od kilku dni notujemy wyraźną stabilizację. Dostawy lokalnie nadal są dość duże, a na parkingach towarzyszą im równie duże dostawy importowanego koncentratu. Tak czy inaczej, ostatnie dni października nie przynoszą w tym segmencie rynku wyraźnych zmian.
Przetwórcy nie chcą płacić więcej za jabłka
Nasi rozmówcy przekazują, że kolejne zakłady, do których dostarczają owoce, nie godzą się na wyższe stawki. Ceny zbytu różnią się w zależności od rejonu kraju. Niemniej 0,74 zł/kg to lokalny „sufit”, o którym mówią przedsiębiorcy. Oczywiście znajdziemy przetwórnie, które wciąż kupują surowiec poniżej 0,70 zł/kg.
Odpowiedzią na wspomniane maksimum zapewne jest relacja kosztów do cen koncentratu. Problem polega na tym, że ceny przetworzonego produktu nie spadły w pierwszej połowie października, gdy sadownicy sprzedawali jabłka po 0,53 zł/kg. Przyczyna obniżek nie była rynkowa. Obniżki w takich momentach to znany sposób na maksymalizację zysków.
Kolejny problem polega na tym, że stabilizacji towarzyszą bardzo duże wolumeny koncentratu sprowadzanego z zagranicy. Bez wątpienia są kolejnym czynnikiem blokującym dalsze podwyżki.
Kiedy skończą się dostawy jabłek przemysłowych?
Przedsiębiorcy zajmujący się handlem mówią dziś o wożeniu „zapasów” z podwórek. Jednak zapasy te muszą się kiedyś skończyć. Trwają jeszcze zbiory w ostatnich sadach. Zdaniem naszych rozmówców początek listopada wyznaczy koniec tych dostaw. Później podaż skokowo spadnie i do przetwórni będą trafiały już wyłącznie owoce z sortowni.
Szczyt dostaw i przetwórstwa w bieżącym roku zakończymy bardzo wcześnie. Sadownicy mówią nam o licznych ciężarówkach na ukraińskich i mołdawskich rejestracjach przed kolejnymi przetwórniami. To odpowiedź na skupienie znacznie mniejszych ilości krajowego surowca niż przed rokiem. Na koniec nieco złośliwie połączymy to z wrześniowymi zapowiedziami ze strony przetwórców, że „(...) w tym sezonie to w zasadzie możemy nie kupować jabłek”.
