Zadołowane drzewka – jak znoszą mrozy
Rozmawiamy z Przemysławem Dąbrowskim z Dziunina (gm. Mogielnica, pow. grójecki). U niego zadołowane drzewka zimują w osłoniętym miejscu. Najniższa temperatura wynosiła -21,5 stopnia. Z czystej ciekawości postanowił sprawdzić, jak znoszą dotychczasowy przebieg zimy. – Lobo i Szampion wyglądają wzorowo – relacjonuje.
Problem pojawił się natomiast przy Goldenie. Na jednym ze zdjęć, które nam przekazał (zdjęcie wyżej), wyraźnie widać uszkodzenia całego przewodnika. Sam jest zaskoczony, bo miejsce, gdzie zadołował drzewka, jest osłonięte od wiatru. W jego ocenie wszystkie drzewka z tej partii są przemarznięte.
Czereśnie niepokoją
Z kolei inny sadownik z powiatu grójeckiego, od kilku lat na własne potrzeby produkuje drzewka jabłoni i czereśni. To niewielka, hobbystyczna „szkółka”.
Większość drzewek przechowuje w kontrolowanych warunkach, w odpowiedniej temperaturze. Część jednak została w polu. – Testujemy we własnym zakresie produkcję drzewek na małą skalę. W tym roku części „szkółki” nie wykopaliśmy i mimo że wielu sadowników bagatelizuje spadki temperatury tej zimy, ja mam inne obserwacje – mówi.
Najbardziej niepokojąco wygląda sytuacja w przypadku czereśni pozostawionych w gruncie. – Czereśnia, którą zostawiliśmy, jest całkowicie przemarznięta. I to stało się już wcześniej, jeszcze przed ostatnią falą mrozów – dodaje.
Z jabłoniami – przynajmniej na razie – sytuacja wydaje się lepsza. – Jeśli chodzi o jabłonie, jestem spokojniejszy, ale przez ostatnie dwa dni zabezpieczyliśmy dodatkowo to, co zostało w polu, agrowłókniną. Czy pomoże? Zobaczymy – mówi.
Przypomina jednak, że jeśli ktoś decyduje się na okrycie drzewek agrowłókniną, musi pamiętać o jej zdjęciu przed ociepleniem. Pod włókniną temperatura jest wyższa, co z jednej strony pomaga przetrwać najostrzejsze mrozy, ale z drugiej – może prowadzić do rozhartowania tkanek, gdy tylko zrobi się cieplej. A nie wiemy jeszcze, jakie wahania temperatur przyniosą kolejne tygodnie.

