Pierwsze polskie maliny w sezonie
Na początku kwietnia na rynku pojawiają się nie tylko pierwsze krajowe truskawki, ale także pierwsze krajowe maliny. Zapewne i w tym wypadku nie zabraknie „niedowiarków”, którzy będą twierdzić, że to import, a jednak to fakt. – W ubiegłym tygodniu sprzedaliśmy pierwsze 20 kg owoców. W kolejnych dniach będziemy sukcesywnie zwiększać ofertę – wyjaśnia nam pani Agnieszka, która oferuje te owoce z uprawy szklarniowej już czwarty rok.
W uprawie szklarniowej, przy dzisiejszych temperaturach na zewnątrz, o tempie dojrzewania decyduje przede wszystkim nasłonecznienie i od tego parametru bardzo dużo zależy. Nasza rozmówczyni podkreśla, że szczególnie na początku sezonu kłopotliwe bywa określenie, jakie ilości zebranych owoców będą dostępne w gospodarstwie w najbliższych dniach. Później podaż się stabilizuje. Niemniej, jeśli mówimy o kwietniu i malinach szklarniowych, całkowita podaż w skali kraju będzie symboliczna.
Ze szklarni na rynek hurtowy
Pierwsze krajowe maliny ze szklarni można już kupić między innymi na rynku hurtowym w Broniszach. Ceny są zawrotne i u hurtowników sięgają poziomu 100–120 zł/kg. Dziś decydują o tym jednak bardzo mała podaż i jakość produktu. Detaliści kupują karton lub dwa, na przysłowiową „okrasę” stoiska czy sklepu. Tak czy inaczej wiedzą, że znajdą na nie klientów.
Otrzymujemy zatem w hurcie 12,50–15,00 zł za punetkę o masie 125 gramów. Cena detaliczna najprawdopodobniej przekroczy 20 zł za punetkę, ale to nie problem. Chętnych na topową jakość nie brakuje. Jak informuje nas Maciej Kmera, pierwsze maliny z rynku w Broniszach trafiają przede wszystkim do najlepszych delikatesów w aglomeracji warszawskiej.
