Nie wszędzie plon wygląda tak samo
Doradca sadowniczy Agrosimex Robert Binkiewicz zaczął spotkanie od oceny tegorocznego sezonu. Jak przyznał, nawet w jednym regionie różnice w plonowaniu są bardzo duże. Tam, gdzie skutecznie zabezpieczono sady przed przymrozkami, a w nasadzeniach dominują Gala, Golden czy Szampion, owoców jest sporo. Jednak nie wszędzie sytuacja wygląda tak samo. W wielu kwaterach Jonagoldów, Red Deliciousa, Boskoopa czy Empire plon jest znacznie słabszy. Są też sady praktycznie puste. Do tego doszło gradobicie, które wystąpiło w nocy przed spotkaniem między innymi w rejonie Warki i Goszczyna… Zatem sytuacja w sadach jest bardzo zróżnicowana.
Po przymrozkach największym problemem była woda
Natomiast druga część sezonu to już zupełnie inne problemy. Susza, wysoka temperatura i niska wilgotność powietrza odbiły się na kondycji drzew i owoców. Jak przyznał Robert Binkiewicz, do doradców firmy regularnie trafiały zdjęcia żółknących i brązowiejących liści, plamistości oraz drzew, które zaczynały słabnąć. W wielu przypadkach pierwsze pytanie dotyczyło nawadniania. Zdaniem eksperta Agrosimex po tym sezonie trzeba mocniej przyjrzeć się gospodarowaniu wodą. Kilka dni po nawadnianiu czy opadzie w strefie korzeniowej może być już za sucho. Z drugiej strony na ciężkich glebach łatwo przesadzić w drugą stronę. W sadzie w Starej Wsi podglebie jest gliniaste, więc nadmiar wody szybko ogranicza dostęp korzeni do tlenu, a po przesuszeniu gleba szybko się zbija.
Podobną zależność można zaobserwować przy oparzeniach słonecznych. Tam, gdzie drzewa miały przez cały czas dostęp do wody, poziom wilgotności był wyższy, lepiej utrzymywały dobrą kondycję i lepiej znosiły wysoką temperaturę. Oparzenia pojawiały się również w takich sadach, owszem, ale ich skala była mniejsza.
Mniej mieszanin, szczególnie podczas upałów
W tym sezonie sporo pytań dotyczyło także uszkodzeń liści i owoców po zabiegach. Samych ordzawień związanych z pogodą wiosną jest stosunkowo mało. Część późniejszych uszkodzeń miała jednak związek z wykonywanymi zabiegami. Według Roberta Binkiewicza najczęściej problem pojawiał się po zastosowaniu bardziej skomplikowanych mieszanin zbiornikowych albo zabiegach wykonanych na rosę przy wysokiej temperaturze. Jego zalecenie było proste: jeśli trzy produkty są sprawdzone i bezpieczne w mieszaninie, nie warto dokładać czwartego tylko dlatego, że można wykonać wszystko jednym przejazdem. Jeden nieudany zabieg może uszkodzić owoce na kilka tygodni przed zbiorem.
22 ha Gali i 11 ha Goldena
Sad, w którym odbyło się spotkanie, ma łącznie 33 ha. Jest to 22 ha Gali i 11 ha Goldena. W nasadzeniach Gali są między innymi Alpigala, Devil Gala, Galaval i Gala SchniCo.
Kwatery różnią się zarówno wiekiem, jak i plonowaniem. Duże znaczenie ma tutaj stanowisko. Gleba jest żyzna i ciężka, dlatego drzewa od początku rosły mocno. Jak tłumaczył Robert Binkiewicz, w pierwszych latach tego wzrostu celowo nie ograniczano. Gala miała najpierw zbudować odpowiednio silne drzewa. Teraz przyszedł czas na uspokojenie wzrostu. W Goldenie program ograniczania wzrostu rozpoczęto wcześniej, natomiast w Gali dopiero w tym roku wykonano jeden lub dwa zabiegi, zależnie od kwatery (z użyciem Corto). Latem drzewa dodatkowo przycięto mechanicznie listwą, żeby odsłonić owoce i poprawić ich wybarwienie. Silny wigor wpływa tu także na naturalny opad zawiązków. Dochodzi do tego zacienienie pod sieciami przeciwgradowymi. Dlatego większości kwater w tym sezonie nie przerzedzano chemicznie. Delikatną korektę wykonano jedynie na Gali SchniCo (Globaryll 100 SL).
Cały sad chroniony zraszaniem nadkoronowym
Cały sad w Starej Wsi jest chroniony przed przymrozkami za pomocą zraszania nadkoronowego na bazie flipperów. Jest to stosunkowo ciepłe stanowisko, gdzie spadki temperatury zwykle nie są tak silne, dlatego stosowany system dobrze spełnia swoją rolę. Inaczej wygląda sytuacja w sadach położonych w obniżeniach terenu, gdzie temperatura spada do -5, -6, a nawet -8°C. W takich warunkach doradca poleca raczej zraszacze pełnoobrotowe. W tym sezonie Agrosimex wprowadził do oferty włoski zraszacz antyprzymrozkowy Kofler, który zapewnia równomierne pokrycie, wykonuje pełny obrót także przy niższym ciśnieniu i dobrze sprawdza się przy silniejszych przymrozkach. Firma zapowiedziała też założenie nowej kwatery, gdzie będą porównywane różne modele zraszaczy i ich działanie w ochronie przed przymrozkami.
Rak, parch i program po przymrozkach
Przy Gali nie zabrakło również tematu chorób kory i drewna. Rak pojawił się po kilku latach od założenia sadu, choć według doradcy jego nasilenie jest obecnie niewielkie. Od początku prowadzenia kwater stosowany jest program oparty na zabielaniu i miedzi (BNA Pro + ASX Miedź Plus). Później rozpoczęła się standardowa ochrona przed parchem (Nordox 75 WG, Caldera 700 WG, Kaptan 80 WG, Malvin 80 WDG, Syllit 65 WP). Po przymrozkach stosowano również regulatory i biostymulację. Chodziło o podtrzymanie zawiązania i ograniczenie skutków stresu (Maral, StimEfekt, Alga 600, Perlan).
Owocówka i zwójki
W ochronie przed owocówką wykonano do dnia spotkania trzy zabiegi – dwa preparatem Tonus 100 EC i jeden Shenzi 200 EC. W planie jest również Delfin WG, ale to będzie zależało od dalszej presji. I właśnie przy monitoringu Robert Binkiewicz zwrócił uwagę na ciekawą rzecz. W tym sadzie liczba motyli łapiących się w pułapki jest niewielka. Nie oznacza to jednak, że owocówki nie ma. Pojedyncze uszkodzone owoce są znajdowane także przy niskich odłowach. Same pułapki trzeba więc łączyć z codzienną lustracją.
Coraz więcej uwagi wymaga również tarcznik niszczyciel. Jak przypomniał ekspert Agrosimex, szkodnik jest już znajdowany w centralnej Polsce. Dlatego warto włączyć go do monitoringu, szczególnie w rejonach, gdzie jego obecność została już stwierdzona.
Golden i plamistości liści
Jeśli chodzi o Goldena, jednym z głównych tematów była plamistość liści. To jeden z głównych problemów w różnych sadach, a swoje znaczenie mają tu też kondycja drzew, temperatura i wahania wilgotności gleby. W programie ochrony wykonano dwa zabiegi preparatem Syllit 65 WP – jeden przed kwitnieniem i drugi w czerwcu. Dodyna, poza ochroną przed parchem, skutecznie ogranicza również Alternarię – jeden z czynników związanych z powstawaniem plam na liściach. W programie stosowano także Silver Mix.
Pod koniec lipca w sadzie zastosowano również nowy fungicyd Stampa. Zabieg był już początkiem programu ochrony przed chorobami przechowalniczymi. I chociaż tego zastosowania nie obejmuje etykieta rejestracyjna, zdaniem doradcy zabieg miał pozytywny wpływ również na ograniczenie plamistości liści.
Ochrona przedzbiorcza już trwa
Jeśli chodzi właśnie o ochronę przedzbiorczą, jednym z nowych rozwiązań w ofercie Agrosimex jest Stampa, fungicyd zawierający fludioksonil. W sadzie w Starej Wsi produkt ma być zastosowany ponownie bliżej zbioru ze względu na krótki okres karencji. Kolejnym elementem programu przedzbiorczego będzie produkt Breego.
W międzyczasie wykonywane są zabiegi wapniowe. W Gali i Goldenie Robert Binkiewicz zalecał Rosatop Ca. W odmianach takich jak Jonagold, Ligol czy Szampion, gdzie przed zbiorem sadownicy nie chcą już wnosić dodatkowego azotu, polecał między innymi Metalosate Ca. Warto też wziąć pod uwagę ASX Krzem Plus.
Harvista otrzymała czasową rejestrację
Osobną część spotkania poświęcono Harviście. Szczegóły dotyczące jej działania i terminu zastosowania wyjaśniał Łukasz Widłak z AgroFresh.
Również w tym sezonie Harvista otrzymała czasowe zezwolenie. Główną zaletą jej zastosowania jest możliwość wydłużenia okna zbioru przy jednoczesnym zachowaniu jakości owoców i ich potencjału do przechowywania. Co ważne, termin jej zastosowania trzeba ustalić oddzielnie dla odmiany, a nawet konkretnej kwatery. Pod uwagę bierze się przede wszystkim rozkład skrobi, jędrność i zawartość cukrów. W jabłoniach zabieg wykonuje się około siedmiu dni przed właściwym terminem zbioru. W przypadku Konferencji odstęp jest znacznie krótszy – jeśli pomiary wskazują, że zbiór powinien rozpocząć się za dwa–trzy dni, jest to moment na wykonanie zabiegu. Pozwala to wydłużyć okno zbioru o około 7–10 dni.
W sadzie w Starej Wsi Harvista ma być zastosowana na całym areale, ale nie jednocześnie. Poszczególne sporty Gali dojrzewają w różnym terminie, dlatego wcześniej rozpoczną się badania owoców, a zabiegi będą wykonywane kolejno na poszczególnych kwaterach.
Robert Binkiewicz wrócił przy tym do doświadczeń z 2024 roku. Podczas upalnego sierpnia Gala dojrzewała wtedy bardzo szybko. W części sadów zabieg, który kilka dni wcześniej wydawał się wykonany w odpowiednim terminie, okazał się spóźniony. Dlatego przy wysokich temperaturach doradca zaleca częstsze badanie owoców i uważne śledzenie tempa dojrzewania.
