Jabłka dryfują na morzu
Konflikt na Bliskim Wschodzie i zamknięcie Cieśniny Ormuz powodują poważne zakłócenia w przepływie tysięcy ton przeróżnych towarów. Ucierpiały na tym również francuskie jabłka. Ponad 250 kontenerów, czyli około 5000 ton jabłek przeznaczonych między innymi dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich i na niektóre rynki azjatyckie, znajduje się obecnie na morzu. Szacowana wartość tego towaru wynosi od 30 do 34 mln zł (7–8 mln euro).
Ponadto armatorzy wykorzystują sytuację geopolityczną, aby podnosić ceny. Naliczają dodatkowe opłaty ze względu na ryzyko wojenne, także dla kontenerów, które są już na morzu. W tym przypadku trudno to nazwać inaczej niż haraczem. Zwłaszcza że eksporter nie ma innej możliwości niż zapłacić. Dla francuskich eksporterów oznacza to łącznie około 3,8 mln zł dodatkowych kosztów (900 000 euro). Tonaż i kwoty wylicza francuski związek producentów jabłek i gruszek ANPP.
Mamy ten sam problem
Dokładnie takie same problemy dotyczą polskich eksporterów. Ile ton jabłek czeka na wpłynięcie do Zatoki Perskiej? Jaką mają wartość? Kto zapłaci za ryzyko wojenne, które dziś naliczają sobie najwięksi armatorzy? Tego niestety nie wiemy. Świadectwa fitosanitarne wydane przez PIORiN dla jabłek skierowanych do krajów Zatoki Perskiej i Indii w lutym dotyczą około 8000 ton. Ilu tysięcy ton naszych owoców dotyczą opisane problemy? Tego niestety dziś nie wiemy.
źródło: www.freshplaza.fr

