Pierwsze zabiegi już wykonane
Na plantacjach czarnej porzeczki wegetacja wyraźnie ruszyła. Coraz więcej jest zielonych części, a większość plantatorów wykonała już pierwsze zabiegi i to bardzo dobrze. Najczęściej był to zabieg olejem albo olejem z siarką, przede wszystkim pod kątem ograniczania wielkopąkowca.
Mszyce trzeba zwalczać od początku
Obok wielkopąkowca pojawiają się już także mszyce. Przy ograniczeniach w stosowaniu acetamiprydu nad tym szkodnikiem trzeba pochylić się bardzo dokładnie i zwalczać go już na samym początku.
Myślę, że dobrym rozwiązaniem będzie kontynuowanie zabiegów preparatami olejowymi. W tej fazie, zwłaszcza w ograniczaniu części szkodników, mogą być one skuteczniejsze niż pyretroidy. Taki zabieg będzie jednocześnie dalej ograniczał wielkopąkowca, ale także przędziorki.
Olej i siarka nie razem na zielone części
Jeśli wcześniej został wykonany zabieg olejem z siarką, to w tym momencie, gdy mamy już sporo części zielonych, na taką mieszaninę nie możemy sobie pozwolić. Między zabiegami olejowymi a produktami siarkowymi trzeba koniecznie zachowywać odstęp, najlepiej kilkudniowy, zgodnie z etykietą i warunkami zabiegu, bo takie połączenie może być fitotoksyczne i uszkadzać liście.
Jeżeli będzie możliwość, to w najbliższych tygodniach, jeszcze przed świętami, warto wykonać zabieg samym olejem. Później, jeśli chodzi o mszyce, większe znaczenie mogą mieć pyretroidy. W tym przypadku decyzja należy jednak do plantatora. Pamiętajmy, że stosując pyretroidy, mamy ryzyko wpływu również na organizmy pożyteczne, których wraz z rozwojem wegetacji będzie coraz więcej.
Siarka ważna wiosną, miedź przy chorobach bakteryjnych
Siarka będzie bardzo ważna w najbliższych dniach, bo to ważny element wiosennej ochrony, szczególnie w ograniczaniu mączniaków, a także jako wsparcie ochrony przed opadziną liści porzeczki i rdzą, czyli chorobami, z którymi wiosną trzeba się liczyć.
W ochronie typowo grzybowej ważnym elementem będzie właśnie siarka, stosowana w rotacji między zabiegami olejowymi. Jak wspomniałem wyżej, trzeba przy tym zachować kilkudniowy odstęp. Warto pamiętać także o produktach miedziowych, które w tym momencie mogą być przydatne w ograniczaniu wybranych chorób bakteryjnych, pojawiających się również na porzeczkach, oczywiście zgodnie z etykietą.
Sucho w glebie, więc z nawozami nie ma na co czekać
Drugim ważnym tematem jest odżywianie. Jest sucho, a zapowiadane deszcze wcale się nie pojawiają. Wielu plantatorów zastanawia się, czy wysiewać nawozy posypowe. Moim zdaniem to już jest moment, żeby je wysiać, patrząc na ilość wody w glebie i na to, by nawozy zdążyły się jeszcze jakkolwiek wpłukać.
Dotyczy to zarówno nawozów wieloskładnikowych, jak i azotowych. Nie ma na co czekać, bo odwlekanie zabiegu może tylko zwiększyć ryzyko strat stosowanych nawozów. Jeżeli w glebie jest jeszcze jakakolwiek wilgoć, mamy rosy i minimalne opady, to te nawozy będą się rozpuszczać.
To także ostatni moment na doglebówki
W wielu gospodarstwach to również ostatni moment na stosowanie herbicydów doglebowych. Gleba powoli się ogrzewa i pojawiają się już siewki chwastów, których te herbicydy nie będą ograniczały. Dlatego „doglebówki” powinny być już podane.
Trzeba jednocześnie pamiętać, że do ich zastosowania także konieczna jest odpowiednia wilgoć gleby.
Po zimie bez paniki, ale warto wzmacniać tkanki
Czy mamy uszkodzenia po zimie? Z perspektywy centralnej Polski ciężko dziś jednoznacznie wypowiadać się o całym kraju. W każdym rejonie będzie inaczej. Jednocześnie nawet miejscowe spadki temperatury do około -30°C nie muszą automatycznie oznaczać bardzo dużych uszkodzeń.
Oczywiście pod pąkami mogą być uszkodzone wiązki przewodzące. Dlatego już przy pierwszych zabiegach warto pomyśleć o podawaniu małych dawek nawozów dolistnych, które będą wzmacniały tkanki i wspomagały gospodarkę wodną roślin.
Na razie cynk, potas i proste rozwiązania
Na ten moment postawiłbym przede wszystkim na cynk i potas. Myślę, że można rozważyć małe dawki, 2–3 kg saletry potasowej, a do tego nawozy cynkowe, także w połączeniu z siarką, ale po sprawdzeniu mieszalności i bezpieczeństwa zabiegu.
Na razie mamy jeszcze zbyt mało masy liściowej, by proponować rozwiązania mocniej stymulujące wzrost, czy to na bazie aminokwasów, czy innych wyciągów roślinnych. Na tym etapie lepiej skupić się na prostych rozwiązaniach i regularnie zaglądać na plantacje. Te pierwsze zabiegi czasami wydają się niepotrzebne, ale są dość tanie i ich zastosowanie na pewno będzie korzystne.
Wiosną duże znaczenie ma formulacja siarki
Przy produktach siarkowych dużą uwagę zwróciłbym na formulację. Można wykorzystać produkty na bazie siarki mikronizowanej płynnej, która często ma lepszą formulację, dobrze się miesza, dłużej zalega na roślinach i przez to działa dłużej.
Czy będą to produkty fungicydowe, takie jak Thiopron, czy produkty z etykietą nawozową na bazie siarki, jak FertiPen S, gdzie mamy siarkę mikronizowaną i terpeny, to w tych wiosennych zabiegach w porzeczce może być dobre rozwiązanie, oczywiście przy stosowaniu zgodnym z etykietą lub przeznaczeniem produktu.
Michał Malicki

