Duże różnice w wegetacji
Polska jest małym krajem w porównaniu z Chinami czy Stanami Zjednoczonymi. Tam występują różne strefy klimatyczne i czasowe. Mimo to również w Polsce różnice w przebiegu wegetacji jabłoni potrafią być znaczące. Szczególnie na początku sezonu. Później sytuacja zwykle się wyrównuje. Wyżej możecie zobaczyć zdjęcia Tomasza Gasparskiego, które wykonał dziś w Brzeznej koło Nowego Sącza. Po lewej stronie Gala, po prawej Rubin. W obu przypadkach to dziś ponad tydzień różnicy w stosunku do „Grójca”.
Ekspert zaobserwował aktywność kwieciaka jabłkowca. Na południu kraju bywa on bardzo dokuczliwym szkodnikiem. – Nie chcę straszyć ani od razu „zaganiać” sadowników do wykonania zabiegów. Jedynie sygnalizuję, co dzieje się w sadach. Teraz u nas mocno się ochłodziło, więc o zabiegach na kwieciaka być może pomyślimy w przyszłym tygodniu – wyjaśnia Tomasz Gasparski (Bayer). Kwieciak jabłkowiec jest tu tak naprawdę jedynie punktem wyjścia do rozmowy o ochronie.
Schematyczna ochrona to ogromny błąd
– Z praktyki widzę, że obecny przebieg warunków pogodowych absolutnie nie pozwala na prostą i schematyczną ochronę, jaką znamy sprzed lat. Po pierwsze w obrębie danego zagłębia, a tym bardziej w kontekście całego kraju. Sadownicy z okolic Grójca absolutnie nie powinni bazować na tym, co doradcy proponują w Małopolsce, i na odwrót – dodaje T. Gasparski.
W dzisiejszych realiach sadownictwa musimy opierać się na warunkach pogodowych panujących w naszej lokalizacji. W przypadku szkodników przede wszystkim na lokalnej, skrupulatnej lustracji. W tym miejscu wracamy do kwieciaka, który w rejonie Grójca nie jest znaczącym problemem, a w Brzeznej czy Łącku potrafi mocno dokuczyć sadownikom. – Dlatego tym bardziej sadownik z rejonu Grójca czy Sompolna nie powinien zwracać aż tak dużej uwagi na to, co publikuję, a już na pewno nie powinien myśleć o zabiegu, który w jego przypadku i na początku wegetacji nie będzie zabiegiem trafionym – dodaje.
Parch? Tu różnice też są znaczące
Najlepszym dowodem na konieczność lokalnego monitoringu jest chyba parch jabłoni. W zagłębiu grójeckim albo nie spadła wczoraj i dziś ani jedna kropla deszczu, albo opad był symboliczny. W małopolskich sadach wegetacja jest, jak widzimy, około tygodnia „do przodu”. Do tego dziś przez dłuższy czas mży. Zapewne efektem będzie konieczność wykonania pierwszych zabiegów miedziowych wcześniej niż w centralnej Polsce. Nasz rozmówca na bieżąco monitoruje też cykl życiowy sprawcy parcha jabłoni – grzyba Venturia inaequalis.
Jeśli mówimy o maju i czerwcu, wystarczy uświadomić sobie, jak bardzo mogą różnić się opady na odcinku 25 km. Między Brzezną a Grójcem jest około 250 km w linii prostej. Różnica w sumie opadów i temperatur może być kolosalna. W efekcie presja ze strony parcha jabłoni również. Zwłaszcza w dobie coraz bardziej ekstremalnych zjawisk pogodowych.

