Oficjalnie świeżych jabłek do Rosji nie możemy eksportować od 1 sierpnia 2014 roku. Jak wiemy tuż po wprowadzeniu ograniczeń przez Kreml, nasze owoce przez wiele miesięcy w dużych ilościach docierały w głąb Rosji. Następie trafiały tam jeszcze przez przez rynek białoruski. Obecnie opisany eksport nie ma miejsca.
Embargo nie obejmowało i nadal nie obejmuje jednak koncentratu jabłkowego. Produkt z Polski jest stale eksportowany do Rosji. Jak widzimy na wykresie niżej, jest on bardzo nierównomierny i nie sposób określić jakiegokolwiek konkretnego trendu. Faktem jest natomiast wzrost eksportu w 2022 do poziomu 7644 ton po czterech słabszych latach.
Dlaczego eksport był najwyższy w roku wprowadzenia embarga i tuż po nim? Już w 2015 o zagadnieniu informował portal
money.pl na którym czytamy: „(...)
Zamiast jabłek wysyłamy przetwory. Rosyjskie embargo na owoce skutkuje większą sprzedażą na Wschód polskiego koncentratu jabłkowego i soków. W ubiegłym roku polskie firmy zarobiły dzięki temu 10 milionów euro. (...)”
Czy ponad 7,5 tysiąca ton to dużo? Jeśli zestawimy to z krajową produkcją zagęszczonego soku jabłkowego, nie jest to duży tonaż. Odpowiada on ekwiwalentowi ponad 50 000 ton jabłek przemysłowych. Niemniej z punktu widzenia drugiego na świecie producenta koncentratu, każdy potencjalny rynek zbytu jest ważny.
Rosyjskie embargo spowodowało, że (z niewielkim opóźnieniem) polskie sadownictwo zaczęło przechodzić gruntowną przemianę. Wymieniamy odmiany na te chętniej kupowane przez importerów na dalekich rynkach. Niemniej, pomimo licznych głosów ekspertów, nadal nie ograniczyliśmy produkcji jabłek, a wręcz przeciwnie. Nasz potencjał produkcyjny jest szacowany na ponad 5 lub nawet 6 milinów ton rocznie.

Źródło danych: Eurostat, opracowanie własne