„Jabłko w Europie”

    Plantpress Sp. z o.o.

    To temat przewodni międzynarodowego seminarium sadowniczego, które Towarzystwo Rozwoju Sadów Karłowych zorganizowało 5 i 6 marca w Limanowej. Tym razem sala limanowskiego domu kultury z trudem pomieściła wszystkich zainteresowanych. Spotkania w Limanowej mają wieloletnią tradycję. W tym roku przypadł jubileusz ich XXX-lecia. W związku z tym na ręce profesora Makosza dyplom, podziękowania i kwiaty przekazali starosta limanowski Jan Puchała oraz reprezentanci władz powiatowych. Jak podkreślał prof. dr hab. Eberhard Makosz, w wielu krajach zachodniej Europy, a także w Polsce opłacalność produkcji jabłek spadła.

    W związku z tym należy poszukać odpowiedzi na pytania:

    • Czy w Europie jest nadprodukcja jabłek?
    • Jaki w najbliższej przyszłości może być udział europejskiej produkcji jabłek w produkcji światowej?
    • Jakie są szanse na wzrost eksportu europejskich jabłek do krajów pozaeuropejskich, a jakie na ograniczenie importu tych owoców do Europy, np. z krajów zamorskich?
    • Jak zwiększyć spożycie i opłacalność produkcji jabłek Europie? Co decyduje o cenie i opłacalności takiej metody?
    • W jakim stopniu zmiana konwencjonalnej produkcji na ekologiczną może zwiększyć spożycie i poprawić opłacalność produkcji jabłek?

    Szanse na niewielki wzrost produkcji krajowej

    Podsumowując osiągnięcia polskiego sadownictwa, prof. Makosz podkreślał, że od kilku lat jesteśmy największym producentem jabłek w Europie i istotnie wpływamy na ceny tych owoców, konkurując na rynku z Włochami, Francuzami, Holendrami i Belgami. Wszyscy zmagamy się ze spadkiem spożycia jabłek, co w przyszłości musi wpłynąć na ich produkcję. Zdaniem prof. Makosza, mamy jednak szanse na podniesienie spożycia w kraju do 20 kg na osobę i na niewielki wzrost produkcji krajowej oraz utrzymanie pozycji europejskiego lidera z produkcją 2,6-2,8 mln ton, w tym około 1,4 mln ton jabłek deserowych. Sprzyja nam potencjał polskich sadów i gospodarstw, dobrze rozwinięty przemysł przetwórczy (okres nadprodukcji koncentratu kiedyś minie), rozwój grup producenckich, wciąż tańsze koszty produkcji oraz dobre tradycje dystrybucji i handlu. Musimy jednak przede wszystkim poprawić jakość polskich jabłek. Jeśli za kilka lat nie będziemy mogli produkować około 1 mln ton owoców wysokiej jakości (obecnie jest to około 600 tys. ton) stracimy możliwości dużego eksportu. Konieczne jest zwiększenie liczby grup i organizacji producentów, najlepiej przed 2013 rokiem, do czasu, gdy dostępne będą jeszcze unijne środki pomocowe. Powinniśmy też mieć więcej sadów o powierzchni ponad 40 ha. Wreszcie konieczne jest silniejsze współdziałanie między organizacjami sadowniczymi, samorządem terytorialnym i władzą centralną w zakresie rozwoju sadownictwa w naszym kraju.

    Wzrost spożycia jabłek to utopia

    Tak szanse na zwiększenie konsumpcji jabłek w Europie określił Helwig Schwartau (fot. 1) z niemieckiej organizacji Agrarmarkt Informations-Gesellschaft (AMI). Od 1999 roku utraciliśmy w Europie 100 tys. ha sadów jabłoniowych, co zostało jednak zrekompensowane wyższą produkcją. Należy się jednak liczyć z dalszym spadkiem liczby gospodarstw w zachodniej Europie (we Francji powierzchnia sadów spada o 2-3% rocznie). Zdaniem tego prelegenta, niewiele zmieni się w najbliższych latach w asortymencie odmianowym. Tylko w przypadku ‘Gali’ i ‘Braeburna ‘ w UE notuje się jeszcze wzrost produkcji, udział pozostałych spada lub nie zmienia się. Także znaczenie odmian klubowych na pewno nie dorówna temu, które mają odmiany podstawowe. Chociaż są wyjątki – w Holandii co 10 jabłoń to już odmiana klubowa, gdyż te owoce dają lepszą rentowność. Co czeka nas w Polsce? Zdaniem H. Schwartaua, zbyt duża powierzchnia sadów w Polsce jest niezgodna z europejskimi standardami (tab. 1) i w najbliższych 20 latach może się zmniejszyć nawet o połowę. Polska ma 165 tys. ha sadów i produkuje około 2,5 mln ton jabłek, a Włochy 60 tys. ha i 2,2 mln ton produkcji. Tendencję do ograniczania liczby gospodarstw i zwiększania powierzchni tych istniejących na rynku mogą dotkliwie odczuć polscy sadownicy.

    Produkować mniej, ale lepiej

    Tłumaczył Kurth Werth z włoskiego Południowego Tyrolu. Według niego, stały spadek cen można było dotychczas wyrównać przez wyższe plony z powierzchni oraz lepszą jakość. Ten proces ma jednak granice i w wielu sadach te możliwości zostały już wyczerpane. Dzisiaj wchodzi w rachubę jedynie wyłączna jakość, co może oznaczać ekskluzywną odmianę, specjalne opakowanie, atrakcyjną prezentację, ekologiczną produkcję czy gwarancję zdrowych owoców. Druga ważna cecha to „ekskluzywna jakość”, co zdaniem K. Wertha, oznacza skoncentrowanie oferty. „Przeżyje ten, kto się odróżnia. Ten, kto nie odejdzie od prostego sposobu myślenia o produkcji w tonach na hektar nie będzie mógł długo utrzymać się na coraz bardziej wymagającym rynku”. Drugą cześć wykładu K. Werth poświęcił odmianom jabłoni. Według niego, pozycję wzrostową mogą utrzymać tylko ‘Gala’ i w niewielkim stopniu ‘Fuji’ oraz ‘Šampion’, bez zmian lub z lekkim spadkiem pozostanie znaczenie Jonagoldów, ‘Elstara’ i ‘Granny Smith’, a tracić będą ‘Golden Delicious‘, ‘Red Delicious’, ‘Braeburn’ oraz ‘Idared’. Obecna tendencja to sadzenie ulepszonych sportów odmian standardowych, np. ‘Buckeye Gala’ czy ‘Nagafu 2’ (sport ‘Fuji’), obie z rozmytym rumieńcem lub odmian klubowych. K. Werth radził też zwrócić uwagę na odmiany odporne na parcha: Ariane®, ‘Delfloki’, ‘Crimson Crisp’, Juliette® i ‘Opal’. Z zupełnie nowych odmian, które mogą zasługiwać na uwagę w najbliższych latach wymienił ‘Shinano Gold’ (fot. 2) z Japonii, ‘Dalitron’ z Francji, Envy® z Nowej Zelandii oraz jabłka o czerwonym miąższu.

    Koniec tradycyjnego sadownictwa w Holandii za 5 lat?

    Leon Jahae (fot. 3), doradca i ekspert sadowniczy z Holandii tłumaczył, że poprawa jakości jabłek zależy nie tylko od warunków, ale i od mentalności sadowników. Zna w Polsce takich, którzy produkują bardzo dobre jabłka na kiepskich glebach i bardzo złe na dobrych. Na przykład, aby uzyskać dobre wyniki trzeba dobrze poznać lokalizację sadu – zrobić analizę gleby, ale z interpretacją wyników dla sadu z 3000 tys. drzew/ha (wiele laboratoriów wciąż podaje te wyniki dla sadu z obsadą 800 drzew/ha). Odmiany trzeba zaplanować i nie kupować pod wpływem emocji innych drzewek, gdy zabraknie tych, które planowaliśmy. L. Jahae twierdził, że wciąż negatywnie zaskakuje go jakość wielu sadzonych w Polsce drzewek, a zły materiał oznacza złe wyniki finansowe (tab. 2).

    Drugą część wykładu L. Jahae poświęcił przyszłości sadownictwa. Według niego, za 5 lat tradycyjne sadownictwo w Holandii będzie zakończone, pozostanie uprawa grusz oraz klubowych odmian jabłoni. 0,25 euro/kg jabłek i 0,35-0,40 euro/kg gruszek to ceny graniczne, które decydują o dochodowości holenderskich sadowników. Co się stanie w najbliższych 20 latach? Na pewną pojawią się nowe odmiany drzew owocowych uzyskane na drodze modyfikacji genetycznych, powstanie zupełnie nowy rynek jabłek o czerwonym miąższu, w sadach powszechne będą kombajny do zbioru owoców, produkcja jabłek bez żadnych pozostałości stanie się standardem, a uprawy ekologiczne pozostaną tylko niszą.

    Rynek rosyjski

    O jego specyfice i wymaganiach mówił Artur Stasiak prezes firmy Silvi Cola, która od 11 lat zajmuje się eksportem owoców i warzyw do Rosji. 65% jabłek sprzedaje się w tym kraju przez rynki hurtowe, a 35% przez sieci handlowe. Rosjanie najchętniej kupują jabłka duże, choć jest też zapotrzebowanie na owoce o średnicy od 65 mm, ale dopiero, gdy kończą się zapasy tanich jabłek z Mołdawii, czy Ukrainy. Polskie jabłka sprzedają się w tym kraju głównie od stycznia do wiosny. Jeszcze przed kilku laty sztandarową odmianą eksportową był ‘Idared’, a Rosjanie niechętnie kupowali owoce odmian, których nie znali. Obecnie znajdują one już nabywców, jeśli odpowiednia jest ich cena, wielkość i wybarwienie. Coraz popularniejsza jest w tamtejszym handlu ‘Gala’, Jonagoldy, ‘Golden Delicious’, ale rośnie też zainteresowanie ‘Ligolem’, ‘Elise’ czy ‘Mutsu’. Polskie jabłka to głównie owoce tanie. Duże dobrze wyselekcjonowane owoce sprowadza się raczej z Zachodu. Ale według A. Stasiaka, „proporcje sprzedaży drogich holenderskich jabłek o czerwonej skórce do tanich polskich są w Rosji jak 1 do 20., co oznacza, ze na 1 paletę drogich jabłek przypada 20 palet tanich, sprzedanych w tym samym czasie. Wraz ze wzrostem rodzimej produkcji Rosja będzie dążyła do protekcjonizmu i ograniczania importu jabłek, jednak w najbliższych latach polskim jabłkom to jeszcze nie grozi.”

    fot. 1, 3. W. Górka
    fot. 2. Sakurai Midori