Sad24
StoryEditorcięcie jabłoni

Korekta po cięciu mechanicznym w Jonagoldach. O tym powinieneś pamiętać

Data:  30 styczeń 2026Autor:
30 styczeń 2026

Chociaż cięcie mechaniczne przyspiesza pracę, nie możemy zapominać o korekcie ręcznej. Dlaczego jest ona tak ważna i jak poprawnie wykonać ją w przypadku Jonagoldów?

Tydzień odwilży pozwolił na ponowne wejście do sadów z cięciem. Choć przed nami kolejna fala mrozów, warto przypomnieć sobie zasady korekty ręcznej po cięciu mechanicznym w kwaterach z odmianami z grupy Jonagolda. Przy tych odmianach trend mechanizacji i późniejszej korekty ręcznej (która jest niezbędna) z roku na rok zyskuje na popularności. Również zdaniem Marcina Piesiewicza w tej grupie odmian takie połączenie sprawdza się najlepiej – na podstawie kilkuletnich obserwacji doradca mówi wprost, że nie jest zwolennikiem cięcia mechanicznego w przypadku Gali, ale o tym mowa będzie w innym artykule.

Dziś na przykładzie odmiany Red Jonaprince omówimy, jak wykorzystać zalety cięcia mechanicznego, jak dobrać termin i jak później poprawnie wykonać korektę ręczną, aby ograniczyć wzrost wegetatywny, uzyskać stabilne plony i wielkość owoców odpowiadającą wymaganiom rynku.

Cięcie mechaniczne w odmianie Red Jonaprince

Jako przykład przyjmijmy sad z odmianą Red Jonaprince (w pełni owocowania). Zdaniem Marcina Piesiewicza w tym przypadku lepiej, gdy cięcie wykonywane jest piłami, a nie listwami tnącymi. Różnica jest widoczna na pierwszy rzut oka: grube pędy są równo przycięte, bez poszarpanych powierzchni, jakie często zostawia listwa. W grupie Jonagoldów, a szczególnie w Red Jonaprince, taki sposób cięcia daje dwa pozytywne efekty. Po pierwsze, poprawia się zakładanie pąków kwiatowych (jeśli cięcie wykonujemy cyklicznie). Po drugie, wyraźnie ogranicza się wzrost wegetatywny.

Wielu sadowników zwraca uwagę, że po kilku latach cięcia mechanicznego mogli znacząco ograniczyć lub całkowicie zrezygnować ze stosowania proheksadionu wapnia. Jeżeli w danym roku nie uda się wykonać korekty ręcznej, pojedynczy sezon bez poprawek nie jest problemem. Ważne, aby w kolejnym sezonie wrócić do korekty. Wówczas jest to już konieczność.

image
FOTO: Sad24

Termin cięcia mechanicznego

Kluczową kwestią przy cięciu mechanicznym – zwłaszcza w Jonagoldach – jest termin. Cięcie wykonane zaraz po zbiorach, kiedy na drzewach są jeszcze liście, albo później, już wiosną, gdy rozpoczyna się ruszanie soków, inaczej wpływa na wzrost niż cięcie w pełnym okresie spoczynku (styczeń–luty). – Z doświadczeń szkółkarskich wiemy, że cięcie drzewek w pełnym spoczynku, szczególnie knipów, powoduje szybkie pobudzenie pąków na wiosnę. Drzewka „startują” wtedy bardzo mocno, a długość przyrostów jednorocznych wyraźnie rośnie. Im później tniemy, tym bardziej opóźniamy start drzew i osłabiamy siłę wzrostu wegetatywnego.

W Jonagoldach opóźnienie cięcia zdecydowanie lepiej wpływa na ograniczenie wzrostu. Dlatego w przypadku cięcia mechanicznego Marcin Piesiewicz zaleca wykonywanie przejazdów albo tuż po zbiorze, albo w okresie zielonego pąka. W takich terminach wyraźnie redukujemy siłę wzrostu wegetatywnego i często możemy ograniczyć dawki proheksadionu wapnia do minimum, a nieraz stosować go tylko w górnej części korony, aby nie dopuścić do wybijania wilków na wierzchołkach.

Wydajność cięcia mechanicznego

Cięcie mechaniczne pozwala wykonać ogrom pracy w krótkim czasie. W zależności od sprzętu i umiejętności przejazd piłami w sadzie może się różnić. Przyjmijmy jednak, że operator jedzie z prędkością nieco mniejszą niż 2 km/h. W praktyce oznacza to, że na jeden hektar sadu potrzeba 2–3 godzin pracy, w zależności od długości rzędów, liczby nawrotów oraz warunków w sadzie.

Po takim zabiegu pozostaje korekta ręczna. Nie ma tu klasycznego cięcia „na klik”, ponieważ piła nie odróżnia pędów jednorocznych od dwuletnich. Korekta polega głównie na usuwaniu gałęzi nakładających się, pędów małowartościowych i tych, które zaburzają konstrukcję korony.

Marcin Piesiewicz zwraca uwagę, że po cięciu mechanicznym korekta ręczna jest zdecydowanie szybsza niż pełne cięcie tradycyjne. W praktyce wycina się te pędy, które nadmiernie zagęszczają koronę.

Co więcej, ważne jest „osiowanie” gałęzi, czyli pozostawienie kilku najlepszych pędów. Jeśli jest nadmiernie zagęszczona gałąź z wieloma odrostami skierowanymi w dół, wycina się je. W dolnych partiach korony korekta jest minimalna – chodzi głównie o lekkie rozrzedzenie i zrobienie osi. Większy nacisk kładzie się na górną część drzewa, wierzchołek i pędy boczne, które mogą powodować nadmierne zagęszczenie, a potem i problemy w ochronie.

Przy takim podejściu, na dobrze przygotowanym drzewie po cięciu mechanicznym, wykonanie korekty dwóch drzew zajmuje około 1–1,5 minuty. Wyraźnie widać, że czas pracy jest znacznie krótszy niż przy pełnym cięciu ręcznym, zwłaszcza gdy drzewo nie było wcześniej cięte mechanicznie.

image
FOTO: Sad24

Zasady korekty ręcznej

Marcin Piesiewicz podkreśla kilka podstawowych zasad, którymi warto się kierować podczas korekty zimowej po cięciu mechanicznym w Jonagoldach.

Po pierwsze, usuwa się gałęzie nakładające się i tworzące „widełki”. Chodzi o miejsca, gdzie kilka pędów wyrasta z jednego punktu i kieruje się w podobną stronę. W takich miejscach wycina się nadmiar, zostawiając jeden, dobrze ustawiony pęd, który będzie owocował.

Po drugie, wycina się pędy małowartościowe – bardzo grube, stare gałęzie, niezapąkowane, a także pędy z objawami zgorzeli czy innymi uszkodzeniami. Jeśli pęd zwisa nisko, a obok jest lepiej położony pęd, można go całkowicie wyciąć. Jeżeli nie ma alternatywy, przycina się go, skracając do odcinka z dobrze wykształconymi pąkami.

Po trzecie, w części wierzchołkowej korony usuwa się rosnące czasem niemal pionowo pędy jednoroczne. Pozostawienie ich spowodowałoby silną reakcję wzrostową i problemy z ochroną tej części drzewa. Zbyt gęsta „miotełka” jednorocznych pędów wierzchołkowych sprzyja zasiedleniu przez szkodniki, utrudnia dokładne pokrycie cieczą roboczą i prowadzi do powstawania drobnych, zacienionych owoców.

Po czwarte, dba się o to, aby dolna część korony była pełna i dobrze doświetlona. Jeżeli dany pęd jest „pusty”, bez wartościowych pąków, wycina się go, a siłę wzrostu przenosi się na wyżej położone, lepiej zapowiadające się fragmenty drzewa.

W praktyce korekta sprowadza się do wycięcia 2–3 grubszych gałęzi, kilku zwisających pędów i części jednorocznych wilków w wierzchołku.

Cięcie części wierzchołkowej

W części wierzchołkowej drzewa Marcin Piesiewicz zaleca utrzymanie korony w formie wąskiej. Nie powinno się pozostawiać wierzchołkowych gałęzi mocno zwisających na boki, ponieważ zacieniają dolne partie i utrudniają wykonanie zabiegów ochronnych.

Warto też zwrócić uwagę na jedną kwestię. Jeśli dysponujemy zraszaczami nadkoronowymi, w takich warunkach można pozwolić sobie na mocniejsze wycięcie jednorocznych pędów w górze drzewa. Jeżeli jednak w sadzie nie ma systemu przeciwprzymrozkowego, a kwatera jest narażona na spadki temperatur, strategia musi być inna.

Na pędach jednorocznych kwiaty zazwyczaj rozwijają się później niż na starszym drewnie. Późniejsze kwitnienie często pozwala „ominąć” pierwsze, najgwałtowniejsze przymrozki. Dlatego w sadach bez ochrony antyprzymrozkowej warto zostawić nieco więcej pędów jednorocznych, aby mieć dodatkowe zabezpieczenie plonu.

Dlaczego Jonagoldy dobrze reagują na cięcie mechaniczne?

Według Marcina Piesiewicza w Jonagoldach cięcie mechaniczne jest bardzo dobrą alternatywą. Zastosowanie pił ogranicza przerost owoców, a plon jest równomierniejszy. Zamiast kilku bardzo dużych jabłek i reszty drobnych otrzymuje się więcej owoców o średniej wielkości, z przewagą kalibrów 75–85 mm (ale to raczej oczywiste).

Dodatkowo, po cięciu mechanicznym rośnie liczba krótkopędów z pąkami kwiatowymi. Duża liczba miejsc cięcia zwiększa wytwarzanie etylenu, co z kolei sprzyja ograniczeniu wzrostu wegetatywnego i rozwojowi krótkopędów owoconośnych.

Bo liczy się jakość

Jednym z najważniejszych argumentów za cięciem mechanicznym Jonagoldów jest jakość i wielkość owoców. Marcin Piesiewicz wyraźnie zaznacza, że celem jest produkcja jabłek w przedziale 75–90 mm, przy czym optymalne są kalibry 75–85 mm.

W praktyce wszystko, co wyraźnie przekracza 90 mm, jest zazwyczaj uznawane za towar zbliżony do przemysłowego – trudniejszy do sprzedaży w sieciach, mniej wygodny przy sortowaniu (nie mówiąc już o samej kiepskiej jakości miąższu). Zbyt mocne cięcie Jonagoldów może dawać właśnie takie przerosty, dlatego połączenie cięcia mechanicznego z umiarkowaną korektą ręczną pozwala utrzymać równowagę między plonem a kalibrem.

 

30. styczeń 2026 20:26