Sad24
StoryEditorWiatraki przeciwprzymrozkowe

Wiatraki przeciwprzymrozkowe z targów. Zainteresowanie rośnie, inwestycji przybywa

Data:  31 styczeń 2026Autor:
31 styczeń 2026

W minionym roku w Polsce przybyło wiatraków przeciwprzymrozkowych. Ci, którzy postawili jedną maszynę, często decydują się na kolejne. Z każdym miesiącem przybywa zarówno pytań, jak i realizacji.

Konieczność czy moda

Chociaż pierwsze wiatraki przeciwprzymrozkowe postawiono w Polsce już wiele lat temu, można powiedzieć, że temat wciąż jest „świeży”. Tak naprawdę dopiero ostatnie dwa lata przyniosły wyraźny wzrost liczby inwestycji i pojawienie się kolejnych firm, które dystrybuują zagraniczne rozwiązania. Maszyny chronią w Polsce przede wszystkim plantacje borówki, winnice i sady. Wraz z pytaniem o cenę, najczęściej pada pytanie: czy to działa? Oczywiście, że działa, ale – podobnie jak zraszanie nadkoronowe czy piecyki na brykiet torfowy – ma swoje ograniczenia. W 2025 roku wyraźnie przybyło w Polsce takich maszyn. Dokładnej liczby nie znamy, ale wiemy co najmniej o ośmiu urządzeniach z „pierwszej ręki”.

Dlaczego wiatr/powietrze?

Nie zamierzamy polemizować z faktem, że najskuteczniejszą formą ochrony przed przymrozkami jest zraszanie nadkoronowe. Z wodą – a dokładniej z jej dostępnością – będziemy jednak mieli coraz więcej problemów. Zwłaszcza gdy mówimy o ochronie 20, 30 czy 40 hektarów upraw. W takich przypadkach dostęp do wody, wydajność pomp i zapewnienie energii elektrycznej stają się ogromnym kosztem i logistycznym wyzwaniem. Ochrona podobnego areału piecykami będzie niewykonalna logistycznie lub po prostu horrendalnie droga.

Wiatrak, choć początkowo drogi w zakupie, finalnie okazuje się najprostszą formą ochrony przed przymrozkiem pod względem logistyki. Mamy przecież jeden punkt ochrony na każde 5–6 ha upraw. Godzina pracy maszyn elektrycznych będzie znacznie tańsza niż praca generatorów zasilających kilka pomp. Oczywiście, urządzeń użyjemy jedynie wówczas, gdy feralnej nocy występuje inwersja powietrza. Skuteczność można poprawić, ustawiając pod wiatrakiem większe piecyki – na wspomnianym obszarze podniesiemy wtedy temperaturę o kolejne 1–2°C.

Co oferowali wystawcy?

Wystawcy przyznają, że nierzadko rozmowa z potencjalnymi klientami kończyła się na pytaniu o cenę. Mimo to grono zainteresowanych zdecydowanie się powiększa. Ile to kosztuje? W przypadku stacjonarnych maszyn elektrycznych „zaczynamy” od niespełna 200 000 zł netto. W przypadku stacjonarnych wiatraków z silnikiem Diesla mówimy najczęściej o około 250 000 zł netto. Maszyny mobilne kupimy zazwyczaj w przedziale pomiędzy tymi dwoma poziomami cen.

Podczas ostatniej edycji TSW wyraźnie przybyło wiatraków, które można było zobaczyć z bliska. Kilku wystawców zaprezentowało na swoich stoiskach maszyny w skali 1:1 – od podstawy aż po górę wieży. To najlepszy dowód na to, że popyt na urządzenia w Polsce rośnie. Przybywa zapytań, zamówień i realizacji. Swoje rozwiązania prezentowali:

 

Firma PUCH – dealer nowozelandzkiej marki FrostBoss®

Firma AGROPARTNERS – dealer tureckiej marki Mikrosera

Firma B.A.B. Poland – dealer amerykańskiej marki Orchard-Rite®

Firma Agro-Leliwa – dealer tureckiej marki GENER

image
FOTO: Sad24
image
FOTO: Sad24
image
FOTO: Sad24
31. styczeń 2026 12:07