Jak ratować sad zalany wodą?

    ISK Skierniewice

    Sad zalany wodą powodziową aż po korony drzew (fot. 1), to widok przygnębiający. Mniej groźnie wygląda lekkie podtopienie drzew w formie rozlewisk na poziomie gruntu. Najmniej widoczny jest wysoki poziom wody gruntowej w sadzie, który ujawnia się przy próbie wjazdu do sadu ciągnikiem z zaczepionym opryskiwaczem.

    W każdym z opisanych przypadków nadmiar wody jest bardzo szkodliwy dla drzew. Zalanie sadu wodą na kilka dni w okresie wegetacji powoduje dużo więcej szkody niż kilkutygodniowa susza. Woda zalewająca glebę wypiera z niej powietrze, a wraz z nim tlen niezbędny do oddychania korzeni i życia fauny glebowej oraz mikroorganizmów, które współżyją z korzeniami lub uaktywniają składniki pokarmowe, aby stały się dostępne dla korzeni. System korzeniowy drzew pozbawiony powietrza przez kilka lub kilkanaście dni stopniowo obumiera. Najpierw giną korzenie włośnikowe, pełniące podstawowe zadania w pobieraniu wody i substancji mineralnych, następnie korzenie drobne i korzenie szkieletowe. Rozmiar szkody zależy od pory roku i temperatury gleby. Podtopienie sadu późną jesienią, zimą lub na przedwiośniu jest mniej szkodliwe niż latem, ponieważ drzewa w okresie spoczynku mają spowolnione procesy życiowe w korzeniach i mniejsze zapotrzebowanie na tlen. W okresie lata oddychanie korzeni jest bardzo aktywne, a zapotrzebowanie na tlen wysokie.

    Zewnętrznym objawem nadmiaru wody w glebie jest lekkie żółknięcie liści drzew z powodu niedostatku azotu. Przy dużym uszkodzeniu systemu korzeniowego drzewa zrzucają kwiaty, zawiązki owocowe oraz liście. Po ustąpieniu wody liście rozwijają się ponownie, nawet pod koniec lata. Niestety drzewa są bardzo osłabione. Często giną od mrozu już podczas pierwszej zimę po podtopieniu. Jeśli rozwiną się na wiosnę, to nie kwitną, nie owocują, mają żółtozielone liście oraz krótkie przyrosty. Na uszkodzonych przez wodę korzeniach rozwijają się grzyby chorobotwórcze, które powodują zamieranie części drzew. Pozostałe drzewa rosną, lecz pożytek z nich jest niewielki.

    Opisując szkody jakie wyrządza nadmiar wody w stosunku do drzew, nie wolno pominąć spustoszenia spowodowanego w samej glebie. Gleba to potężna, wielofunkcyjna fabryka. O jej żyzności decyduje nie tylko zawartość składników mineralnych lecz ich przyswajalna forma. Przyswajalną formę zawdzięczamy faunie glebowej, w skład której wchodzą dżdżownice, krocionogi, wieloszczety, skorki i wiele innych gatunków rozdrabniających próchnicę i uwalniających kwasy humusowe. Na hektarze sadu istnieje setki milionów takich organizmów. W miliardy liczą się bakterie tlenowe przyswajające azot z powietrza, rozkładające trudno przyswajalne związki azotowe do łatwo przyswajalnych, pożyteczne grzyby mikoryzy bytujące na korzeniach drzew, ułatwiające przyswajanie pokarmów. Jeśli woda zatopi to całe życie, wówczas gleba staje się mało żyzna. W miejsce mikroorganizmów tlenowych rozwijają się szkodliwe dla drzew mikroorganizmy beztlenowe. Poznajemy je po zapachu gleby. Zapach zalanej gleby jest brzydki, bagienny. A na bagnach drzewa owocowe nie rosną.

    Co robić jeśli obserwujemy nadmiar wody w sadzie?

    Przede wszystkim należy próbować wodę z sadu odprowadzić. Jeśli to powódź, nic się nie da zrobić do czasu, gdy woda opadnie. Na terenach górskich następuje to bardzo szybko. Podtopienie sadu po dużym, lokalnym opadzie deszczu też nie trwa długo. Woda jednak pozostaje w sadzie w niektórych miejscach tylko dlatego, że nie może spłynąć z powodu lokalnej drogi w sadzie, zaniedbanego rowu czy np. uszkodzonej melioracji (fot. 2). Nie wolno przechodzić obojętnie wobec takich lokalnych przeszkód dla wody. Nie czekać aż woda odparuje, lecz jak najszybciej stworzyć jej ujście z sadu przez wykopanie lub wyoranie rowów. Z pomocą mogą także przyjść strażacy z pompą. Jeśli sad został całkowicie zalany wodą w czasie powodzi, to po ustąpieniu wody i częściowym obeschnięciu terenu warto wyorać rowki wzdłuż rzędów drzew, wzdłuż pasów murawy. Uaktywni się w ten sposób przewietrzanie gleby.

    Po podtopieniu sadu drzewa są głodne. Azot, wapń i magnez zostały wypłukane z gleby. Fosfor nie może być pobrany przez korzenie przy nadmiernej wilgotności. Niektóre związki pokarmowe stały się trudno przyswajalne. Nawet gdyby wszystkiego było pod dostatkiem, to uszkodzone włośniki korzeniowe drzew nie mogą pokarmów pobrać. W takiej sytuacji bardzo wskazane jest nawożenie dolistne, przede wszystkim mocznikiem, a jeśli są owoce na drzewach, to także handlowymi nawozami wapniowymi. Wskazane jest także opryskiwanie drzew nawozami wieloskładnikowymi. Można opryskiwać drzewa co 7-10 dni na zmianę mocznikiem oraz nawozami wieloskładnikowymi. Warto również wnieść do gleby nawóz uaktywniający próchnicę i życie biologiczne gleby.

    fot. 1. M. Kawalec, fot. 2. W. Górka