Brunatna zgnilizna drzew pestkowych – co warto wiedzieć przed sezonem!

ARTYKUŁ SPONSOROWANY

Niedojrzała Łutówka w punktach skupu
fot. K. Pajewski

Polska jest teoretycznie krajem samowystarczalnym żywieniowo. Co prawda otwarte rynki przyzwyczaiły nas do wielkiego zróżnicowania diety, ale gdyby zaistniała taka konieczność, to zasoby i dość różnorodny asortyment zaspokoiłyby nasze diety w pełni w wymagane do życia komponenty. Jako kraj będący w gronie największych europejskich eksporterów żywności, „dzielimy” się naszymi produktami z innymi. Obecnie zbywa się wszystkie składniki żywności i dlatego nadchodzący sezon będzie niezwykle potrzebny do uzupełnienia zasobów, na które popyt jest niepohamowany. Szczególnie będzie to dotyczyło produktów ogrodniczych, w tym sadowniczych.

Zaniedbane wiśnie – trzeba to naprawić!
Różne przyczyny, ale najczęściej niska cena owoców wiśni od kilku sezonów, wpłynęły na zaniedbanie sadów wiśniowych. Zaprzestano optymalnych pielęgnacji, nawadniania, nawożenia oraz ochrony, gdyż kosztów poniesionych na te zabiegi nie rekompensowała cena uzyskanego plonu. Od lat stwierdzaliśmy złą kondycję drzew wiśniowych, ale czas popatrzeć perspektywicznie i odnowić/podreperować drzewostan wiśni! Nadchodzący sezon będzie potrzebny do uzupełnienia zasobów żywności, które teraz zbywane są w każdej ilości. Szczególnie pożądane są i będą owoce oraz warzywa i ich przetwory, w tym koncentraty soków, jako źródło niezbędnych witamin i mikroelementów wymaganych do prawidłowego i zdrowego funkcjonowania organizmu ludzkiego. Także owoce wiśni będą wykorzystywane na soki, koncentraty, przeciery, dżemy i wsad do jogurtów oraz mrożonki. Coraz popularniejsze jest także wykorzystywanie ich w całości do nalewek, dodatków do ciast. Przewiduje się, że popyt będzie w tym sezonie szczególnie duży.
Brunatna zgnilizna drzew pestkowych
Okres kwitnienia wiśni zbliża się wielkimi krokami. Już teraz wiadomo, że wegetacja zacznie się zdecydowanie wcześniej (pąki kwiatowe są już bardzo nabrzmiałe), w porównaniu ze standardowymi sezonami. Dlatego należy się przygotować do sezonu ochrony wiśni, szczególnie przed chorobami owocu, które wiadomo w 100%, że wystąpią, bo w każdym sezonie powodują wielkie straty. Takim właśnie „niechlubnym pewniakiem” jest kompleks grzybów z rodzaju Monilinia (M. laxa, M. fructigena, M. fructicola), który wywołuje brunatną zgniliznę drzew pestkowych. Jest to bardzo groźna choroba, oddziałująca na większość organów rośliny – poraża pędy, kwiaty i właśnie owoce, często już w okresie ich początkowego się formowania po zapłodnieniu.
Źródłem infekcji są porażone pędy, a także w dużym stopniu przylegające do nich, pozostałe na drzewie zmumifikowane owoce, także te mumie, które jesienią opadły i przezimowały pod drzewami na murawie. Tegoroczna, niezwykle łagodna zima sprzyjała przetrwaniu patogenu i na stracie sezonu grzyb – sprawca choroby – jest w doskonałej kondycji. Jego zarodnikowanie będzie obfite a infekcje bardzo silne. Infekcji pierwotnych dokonują zarodniki konidialne, które docierają rozpryskiwane z kroplami deszczu oraz prądami powietrza na znamię słupka i pylniki, a także w naturalne otwory. Kwiat jest bardzo podatnym organem na porażenie, o delikatnych tkankach, w związku z czym błyskawicznie dochodzi do zniszczenia go przez grzyb, co uwidacznia się obumarciem. Martwy organ pozostaje jednak przytwierdzony do pędu – nie odpada. Bywa też tak, że wyraźnych objawów na kwiecie nie widać, gdyż strzępka kiełkowa przerasta przez tkanki kwiatu i dociera do zalążni. Znalazłszy się tam rozwija się nieprzerwanie, przy czym ten etap dla sadownika ma charakter utajony. Choroba ujawni się dopiero podczas dojrzewania owoców. Grzybnia z zalążni może też przerosnąć dalej do pędu i tam rozwijać się w drewnie powodując z czasem jego nekrozę. Patogen jest aktywny także po kwitnieniu drzew, do szczególnie silnych infekcji dochodzi po deszczach poprzedzonych okresem suszy. Nagłe, nadmierne uwodnienie tkanek owoców przyczynia się do ich pękania, a rany te stanowią łatwą drogę infekcji dla patogenów.
Porażone tkanki ulegają maceracji, a w obrębie bardzo szybko gnijących tkanek pojawiają się charakterystyczne popielatoszare, różnej wielkości sporodochia – poduszeczkowate twory zarodnikowania konidialnego. Gdy wilgotność powietrza maleje, zgnilizna zmienia charakter na suchą zgniliznę. Tkanki się marszczą, zasychają i owoce przybierają formę mumii, które nie odpadają, ale pozostają na drzewie, często przytwierdzone do pędu. Dopiero jesienią część z nich opada pod wpływem silnych wiatrów i niezebrana zimuje pod drzewami. Identyczne objawy obserwuje się na drzewach czereśni porażonych przez Monilinia spp.
Ochrona
Aby zmniejszyć źródło infekcji, w okresie bezlistnym warto skontrolować drzewa na obecność mumii (łatwo wtedy widoczne) i zbierać je, podobnie jak leżące pod drzewami. Wszystkie należy wynieść poza sad i spalić. Taki mechaniczny zabieg jest jednak możliwy w przypadku niewielkich sadów. W przypadku produkcyjnych, wielkotowarowych sadów wiśniowych jedynym antidotum jest ochrona chemiczna w formie opryskiwania drzew fungicydami. Pierwszy zabieg należy przeprowadzić, gdy rozchylają się płatki kwiatowe. Jeden jednak nie wystarczy – kolejne trzeba wykonać w pełni kwitnienia, szczególnie gdy mamy do czynienia z częstymi opadami, sprzyjającymi infekcjom. Następne, raczej już zapobiegawcze, muszą być prowadzone, gdy owoce nagle znacznie powiększają swoją objętość, co mogłoby doprowadzić do ich pękania.


Do ochrony przed brunatną zgnilizną zarejestrowanych jest wiele środków, w tym kilka powierzchniowych, jednak zdecydowaną większość stanowią wgłębne i najważniejsze – układowe. To właśnie te ostatnie są najpewniejsze w okresie kwitnienia, gdyż krążąc z sokami roślinnymi docierają także do „głębokich” tkanek zarodni, w których rozwija się grzybnia patogenu. Środków układowych – triazolowych, zawierających tebukonazol powinno się używać więc właśnie w okresie kwitnienia, podczas którego częste opady deszczu wzmagają intensywność i nasilenie infekcji. Jednym z takich fungicydów jest Tebu 250 EW, który zastosowany raz w sezonie, od początku do pełni kwitnienia (tj. BBCH 61–66), w dawce 0,75 l/ha niszczy grzybnię Monilinia spp. rozwijającą się w tkankach roślinnych, uniemożliwiając powstawanie kolejnych zarodników konidialnych dokonujących infekcji wtórnych. Przerwany zostaje cykl rozwojowy i infekcyjny grzyba. Środek ten, jak wszystkie układowe najskuteczniej działa, gdy podczas zabiegu i kilka godzin po nim temperatura powietrza nie spada poniżej 12°C. W takich warunkach soki roślinne intensywnie i szybko krążą transportując m.in. destrukcyjny dla Monilinia ssp. tebukonazol do zainfekowanych komórek roślinnych.

Ze środków ochrony roślin należy korzystać z zachowaniem bezpieczeństwa. Przed każdym użyciem przeczytaj informacje zamieszczone w etykiecie i informacje dotyczące produktu. Zwróć uwagę na zwroty wskazujące rodzaj zagrożenia oraz przestrzegaj środków bezpieczeństwa zamieszczonych w etykiecie.

Artykuł reklamowy Helm Polska