Jak ustabilizować rynek owoców jagodowych?

maliny

W ostatnich miesiącach wiele miejsca w ogólnej dyskusji poświęca się importowi malin z Ukrainy, który miał bezpośredni wpływ na załamanie polskiego rynku malin. Zatrzymanie napływu płodów rolnych do Polski to jeden z głównych argumentów protestujących rolników. Jak ustabilizować rynek owoców jagodowych? Rozmawialiśmy o tym z ministrem rolnictwa, Czesławem Siekierskim, na spotkaniu z sadownikami zorganizowanym podczas Spotkania Sadowniczego w Sandomierzu.

Niestety, niepewność cen na rynku owoców utrudnia planowanie inwestycji przez sadowników. Czy zatem możliwe jest wprowadzenie gwarantowanych cen w Polsce, na wzór hiszpańskiej ustawy? Czy to może przynieść pozytywne rezultaty? Zdaniem Ministra, jeśli chodzi o wprowadzenie cen gwarantowanych, to trudno jest je wprowadzić, ze względu na różnorodność rolnictwa zarówno w Europie, jak i Polsce. Mamy gospodarstwa o różnych rozmiarach i kosztach produkcji. Inaczej wygląda sytuacja dla gospodarstw uprawiających zboża na 10 hektarach, a inaczej dla tych z 200 hektarami. Podobnie jest w przypadku produkcji mleka czy sadownictwa. Ważne jest także uwzględnienie infrastruktury, systemów przechowywania oraz współpracy pomiędzy rolnikami i sadownikami. Ostatecznie, wprowadzenie gwarantowanych cen musiałoby uwzględnić te wszystkie czynniki, co stanowi duże wyzwanie. Zorganizowani rolnicy razem kupują środki produkcji, nawozy i środki ochrony roślin, co pozwala im na oszczędności. Wspólne korzystanie z drogich, specjalistycznych maszyn również przynosi korzyści finansowe. Wspólna sprzedaż w większej skali czyni ich atrakcyjniejszymi na rynku oraz pozwala na nawiązanie stałych powiązań z sieciami i negocjowanie wyższych cen.  Inne działania obejmują ubezpieczenia, wsparcie finansowe czy tańsze kredyty, ponieważ rolnictwo wymaga najpierw nakładów, a dopiero po pewnym czasie następują wpływy ze sprzedaży.  – Ministerstwo pracuje nad wprowadzeniem cen gwarantowanych, jednak patrząc na sytuację w Hiszpanii, uważamy, że lepszym rozwiązaniem jest wspieranie rolnictwa innymi formami osłonowymi.  Rolnik jest najsłabszym ogniwem w łańcuchu od pola do stołu. Nie ma wpływu na ceny środków produkcji ani na ceny sprzedaży swoich produktów. Dążymy do sprawiedliwego podziału marży i dochodów w tym procesie – zauważył.

Otwarte pozostaje także pytanie, czy Krajowa Grupa Spożywcza może wpłynąć na stabilizację rynku owoców jagodowych. Jednak w opinii Ministra, na razie jest to zbyt mały podmiot gospodarczy, aby istotnie wpływać i interweniować na rynku. – Staramy się ją jednak finansowo wzmocnić i rozwijać. Odpowiednio przeprowadzona interwencja może czasami przynieść pozytywne skutki na rynku, ale nie może być zbyt duża, gdyż prowadziłaby do wzrostu produkcji. Krajowa Grupa jest samodzielnym podmiotem gospodarczym i musi kierować się rynkiem, choć udziela wsparcia. Jeśli chodzi o zakup przetwórni owoców, decyzje podejmowane są zgodnie z potrzebami rynku. Wrażliwe obszary produkcji będziemy chcieli wspierać, rozwijać i doposażać, ale nie może być to interwencja w starym stylu. Musi być zgodna z regułami gry na rynku – zauważył.

Podczas Spotkania Sadowniczego Minister rozmawiał z wieloma rolnikami, również tymi protestującymi. Wydaje się, że ich problemem nr 1 jest import owoców z zagranicy, głównie z Ukrainy. Czy są pomysły na powstrzymanie tego zjawiska? Może wzmożone kontrole? Jak przyznaje Cz. Siekierski, płody rolne z Ukrainy są tańsze, jest to produkcja w ogromnej skali, na którą pozwalają dobre gleby i wielkość gospodarstw. Nie będąc członkiem UE, nie ma tam wymogów dotyczących jakości i standardów. Wprowadzenie tych wymogów w polskim rolnictwie zwiększa koszty produkcji, a nasze produkty przegrywają konkurencję. Musimy chronić nasz rynek.

– Rozumiemy nadprodukcję rolniczą Ukrainy i chęć sprzedaży. UE powinna pomóc kierować eksport Ukrainy do miejsc, gdzie te produkty są potrzebne. Co dziesiąty obywatel świata jest niedożywiony. Otwarcie rynku przez UE to najprostsza forma pomocy – sprzedajcie po lepszych cenach, ale kosztem polskich rolników. Polska pomaga Ukrainie w różnych formach, ale nie możemy ograniczać rozwoju czy doprowadzać do problemów finansowych wielu polskich gospodarstw – mówił Minister.

Jakie więc mechanizmy mogłyby unormować sytuację i ustabilizować ceny owoców? Według Ministra Rolnictwa, konieczne są instrumenty zahamowujące napływ produktów z Ukrainy, jeśli w danym obszarze jest naruszona stabilizacja rynku. Jeśli za dużo malin napłynęło w zeszłym roku, nie możemy pozwolić na powtórzenie tej sytuacji, gdyż mamy pełne magazyny mrożonych malin. Dotyczy to cukru, zboża czy kurczaków. Chcemy kontrolować wielkość importu i ograniczyć napływ, gdy rynek w Polsce zaczyna się destabilizować. Unia może w tym pomóc. Należy wspierać eksport Ukrainy do innych obszarów świata, gdzie te produkty są potrzebne.

Wśród sadowników obecnych na Spotkaniu Sadowniczym w Sandomierzu było wielu młodych ludzi. Pytanie brzmi: jak zatrzymać ich na wsi? Część z nich walczy o poprawę sytuacji, ale odpływ młodych ludzi do miast jest widoczny. Minister nie ma w tej kwestii wątpliwości – musi nastąpić stabilizacja, aby młodzi ludzie widzieli perspektywy. Praca w rolnictwie jest trudna i wymaga wiedzy z różnych dziedzin. Kiedyś zostawali na wsi ci niekoniecznie dobrze przygotowani, ale teraz rolnictwo wymaga wykwalifikowanych pracowników. Samorządy dobrze wywiązują się ze swoich obowiązków, dbając o infrastrukturę czy system połączeń. Widać, że są dobrymi gospodarzami. Liczba mieszkańców wsi rośnie, ale maleje liczba rolników. W tym miejscu także konieczny jest dialog – mieszkańcy muszą zdawać sobie sprawę, że rolnictwo niesie także uciążliwości. Wymagane są różnego rodzaju prace, również zabiegi ochrony, które najlepiej wykonać późnym popołudniem.

Podsumowując: jaka strategia rozwoju polskiej wsi? Biorąc pod uwagę protesty – dialog?  Minister podkreśla, że protesty są ważną formą w ramach demokracji, trzeba wsłuchać się w postulaty i problemy protestujących. Należy szczerze powiedzieć, co można zrobić teraz, a co w przyszłości. Jeśli coś jest niemożliwe, trzeba to wyjaśnić. Należy poinformować rolników o tym, że muszą produkować. Wiosną staną przed koniecznością zakupu nawozów i środków ochrony. Rolnicy najpierw ponoszą nakłady, a dopiero później osiągają produkty i dochody. Czasem jednak nakłady są poniesione, a produkcja i dochody nie występują z powodu różnych przeciwności. – Rolnictwo jest działem zależnym od czynników klimatycznych oraz zewnętrznych, takich jak pandemie, globalizacja czy wojny. Sytuacja rolników powinna być przedmiotem troski rządu, władz samorządowych oraz konsumentów, którzy powinni zrozumieć ich problemy – podsumowuje.

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here