Kto jest wrogiem polskiego sadownika

Jabłka w Rosji

Jak się dobrze zastanowić to w sadownictwie mamy coraz więcej „polskiego piekiełka” a coraz mniej normalności. Bo wychodzi na to że sadownicy maja w Polsce prawie samych wrogów: innych sadowników, grupy producenckie, przetwórnie i supermarkety. Rząd nie pomaga, Bruksela też szkodzi, Putin się śmieje. Nie wiadomo czy to kwestii anonimowości  mediów społecznościowych czy już tylko desperacji sadowników – ale w sezon 2019/2020 wkraczamy z hasłem „teraz sobie na nich odbijemy”.  

Jedynym realnym czynnikiem, który decyduje o tym jak wygląda sytuacja w branży jest w chwili obecnej pogoda. Nagle z 5 a może 6 milionów mamy 2,5 miliona ton, nagle „przemysł” kosztuje 5 razy tyle co rok wcześniej a Gala 2 albo więcej złotych za kilogram i to w skrzyni. Prawie cała Europa jest w optymistycznych nastrojach bo ” …w Polsce będzie dużo mniej jabłek”. Tylko, że tak w dłuższej perspektywie nie da się ani prowadzić gospodarstwa ani firmy czy grupy. Jak można uzależniać swoje przychody od pogodowych nieszczęść i to najlepiej u sąsiada.

Bo za rok, jak pogoda pozwoli, to do sadowników inni gracze rynkowi bedąwysyłać komunikat „teraz sobie na was odbijemy poprzedni rok”.  Mamy tysiące gospodarstw i rodzin dla których plantacje i sady są podstawą egzystencji – może dla części z nich średnia z lat „tłustych” i „chudych” wychodzi na plus tylko że ta grupa maleje z roku na rok. .

Paradoksalnie to ten rok najbardziej pokazuje jak trudna i złożona jest sytuacja w polskim sadownictwie. To trochę taka jednorazowa kroplówka wzmacniająca na chwile pacjenta w trudnym stanie – tyle że za rok jej może zabraknąć. Bo znów nie wyślemy zbyt dużo na nowe rynki, bo rynek rosyjski szybko się nie otworzy. Co ważne sami konsumenci będą dalej uciekać od zakupów jabłek bo nie dość że mają być droższe to jeszcze słabszej jakości.

W tym samym czasie gdy my dogryzamy sobie nawzajem, Serbowie „zbroja swoje sadownictwo”, Włosi realizują długofalowy plan zmian a Rosja sadzi kolejne setki hektarów. Może jednak warto wspólnie usiąść przy jednym stole i właśnie teraz pomyśleć i porozmawiać o przyszłości polskiego sadownictwo i to nie w perspektywie jednego sezonu tylko najbliższej dekady.

Tymczasem przemysł po 55 groszy za kilogram i cena rośnie….

AP

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności