Włosi: „Bez chemii czeka nas głód”

ochrona jabłoni

We Włoszech ostatnio bardzo dużo mówi się o decyzjach Komisji Europejskiej związanych z wycofywaniem kolejnych substancji. Zdaniem przedstawicieli włoskiego sektora rolnego grozi to znacznym ograniczeniem produkcji, a w konsekwencji głodem.

Coraz częściej mówi się o możliwości wycofania z użycia kaptanu i ditianonu. Są to podstawowe substancje czynne w ochronie przed parchem jabłoni. Ponadto są również stosowane w uprawie grusz. Jak czytamy na łamach serwisu italiafruit.net, potencjalne wycofanie wspomnianych substancji doprowadza włoskich sadowników do wściekłości. Zagadnienie jest coraz częściej tematem sadowniczych spotkań za granicą. Również na poziomie międzynarodowym.

Włoska komisja rolnictwa zablokowała możliwość modyfikowania organizmów metodą CRISPR/Cas. Jest to tania i skuteczna metoda modyfikacji genomu danego organizmu. Można nią również precyzyjnie edytować genom, aby poprawić układ immunologiczny modyfikowanego organizmu. Zdaniem zwolenników żywności GMO, modyfikowanie roślin jest koniecznością zwłaszcza w dobie zmian klimatycznych czy przy polityce ograniczania stosowania chemicznych środków ochrony roślin.

Zdaniem prezesa włoskiej, międzybranżowej organizacji Confagricoltura, Albano Bergamiego, cele założone przez Unię Europejską są absurdalne.  Jego zdaniem inwestowanie w rolnictwo w UE z takimi perspektywami jest szaleństwem. W efekcie ograniczanie stosowania chemii i brak możliwości genetycznego modyfikowania organizmów ma w przyszłości skutkować głodem.

Dwie powyższe kwestie, jak widać skutkują bardzo mocnymi komentarzami ze strony przedstawicieli rolniczych. Wycofywanie kolejnych substancji czynnych również w Polsce nie jest pozytywnie komentowane. Brak środków na bazie mankozebu i potencjalne wycofanie kaptanu i ditianonu bardzo utrudniłyby ochronę przed parchem jabłoni i niewątpliwie podniosły koszty produkcji jabłek.

Jakie macie zdanie na ten temat?

 

Źródło: italiafruit.net

10 KOMENTARZE

    • Oddaj dopłaty i dotacje? A czyje to są pieniądze w Unii? Unii? A jaki to Unia ma swój biznes, że dywidendę rozdaje? To są pieniądze ze składek członkowskich, wpłacanych przez nas – ćwoku!
      • Cwoku polska nie jest płatnikiem netto…więc dostajesz pieniadze zabrane innym krajom… Trudno to zrozumieć???tobie jak każdemu wyznawcy PiS wszystko się nalezy
  1. To co Polska tam wpieprzy, to równie dobrze morze dać polakom z pominięciem komisarzy. Bez szantażu za nieposłusznośc. Dostałem Polskie pieniądze.

        • Wolał bym miec rynek zbytu , dostep do oprysków a nie miec tych ich dopłat a tak to masz traktur i opryskiwacz a nie bedziem miał co lac w niego.a co do brania wszystko policzyc ile wplacamy plus kary rozne nie wychodzi wcale ze tak duzo bierzemy.
          • Do września 2020 r. w ramach rozmaitych programów z unijnej kasy trafiło do Polski łącznie 188 845 090 936 euro…….. Z kolei z Polski do UE od maja 2004 r. do września 2020 r. popłynęło 60 905 996 657 euro …….Zestawiając powyższe wartości, należy stwierdzić, że od momentu wejścia do UE saldo rozliczeń Polski z Unią Europejską jest dla naszego kraju mocno dodatnie i wynosi 127 769 609 365 euro. Rzeczywiście 128 miliardów euro….to niewiele
  2. Jak zwykle polaczki nie na temat! No jak widać wszędzie w Europie rolnicy i sadownicy zwracają uwagę i protestują stanowczo przeciwko idiotycznym decyzją komisji europejskiej odnośnie wycofywania z rynku substancji czynnych i jednocześnie nie zakazywaniem importu do unii produktów roślinnych wytwożonych poza UE przy użyciu tych substancji czynnych. (Działania komisji europejskiej za zwyczaj nie są zgodne ze zdrowym rozsądkiem oraz logikom i to nie tylko w tej dziedzinie „klimat” to dopiero jaja-poprostu to zgraja nierobów złodzieji i łapuwkarzy bo przecież nie imbecylów) . Polskim sadownikom i rolnikom jak zwykle nic nie przeszkadza -widocznie nie widzą problemu w wycofywaniu substancji czynnych. Myślą może że wrazie czego przemocą z Ukrainy-Żeby się nie zdziwili. A tak na poważnie to myślę że polscy sadownicy oraz rolnicy zdają sobie sprawę z zagrożenia i o tym mówią ale jak zwykle: Maliszewski śpi , izby rolnicze śpią , no i kurde Kołodziejczyk jakoś też śpi – A przepraszam to wszystko polityki, to w dupie to mają , czym gorzej dla rolników tym są ważniejsi -lepiej dla nich.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności