Deficyt siły roboczej w sortowniach

deficyt siły roboczej na sortowniach

O problemie dostępności siły roboczej mówi się coraz więcej. Dotyczy on nie tylko rolników, ale także firm handlowych i grup producenckich. Okazuje się, że część obcokrajowców zrezygnowała z pracy w sortowniach.

Niektórzy rolnicy martwią się o to, czy kłopoty z dostępnością siły roboczej pozwolą na zachowanie ciągłości produkcji. Jedni martwią się, czy płody rolne zostaną zebrane, inni zastanawiają się nad zbytem. Jednak bez względu na to, której grupy obawy są bardziej zasadne (i czy można to w ogóle rozsądzać), niepewność co do przyszłości dotyka także innych przedsiębiorców w naszej branży.

Popyt na jabłka na szczęście nie maleje, ale brakuje pracowników do pracy na sortowniach. Ukraińcy, którzy stanowią znaczną część kadry, w dużej mierze zdecydowali się na powrót do swojego kraju, tuż przed zamknięciem granic. Jak dowiadujemy się od przedstawiciela jednej z grup producenckich działających w rejonie Grójca, zdarza się, że nawet ci, którzy zostali odmawiają przystąpienia do pracy.

W rezultacie, właściciele grup i firm handlowych mają nie lada orzech do zgryzienia.  Na portalach ogłoszeniowych nie brakuje ogłoszeń z ofertami pracy. Co prawda jest już kwiecień i jabłek sprzedaje się mniej, ale gdyby sytuacja miała miejsce jesienią, skutki byłby znacznie bardziej dotkliwe.

Warto jednak mieć na uwadze, co dzieje się w innych sektorach. Wielu przewiduje nadchodzące spowolnienie gospodarcze i kryzys.  Ekonomiści przepowiadają zwolnienia milionów Polaków. Rolnictwo z pewnością nie zwolni w takim stopniu jak inne branże, ponieważ żywność jednoznacznie będzie dalej potrzebna.

Obserwacje działań w innych państwach, gdzie sytuacja z koronawirusem jest znacznie bardziej poważna, pokazują, że branża rolnicza wciąż daje pewne miejsce pracy. Podczas gdy restauracje, hotele i salony kosmetyczne przestały działać, produkcja rolnicza zachowuje ciągłość.

Nie wiadomo co przyniosą następne tygodnie, jednak możliwe, że miejsca pracy będą poszukiwane.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię