Grójeckie kończy zbiory jabłek

Odmiana Idared

To zdecydowanie nie był łatwy sezon dla sadowników z grójeckiego. W tym roku stanęło na naszej drodze wiele przeciwności. Począwszy od przymrozków, przez suszę i liczne gradobicia, które punktowo eliminowały plon jabłek deserowych w sadach.

Na szczęście sezon powoli dobiega końca. Jesteśmy w momencie, kiedy ostatni sadownicy kończą zbiory Idareda i Alwy. Przejeżdżając po okolicy nie można już dotrzeć w tej chwili innych odmian.

Chociaż na drodze stanęło wiele przeciwności, ci którzy mieli ich mniej, mogą mówić, że sezon handlowy, który notabene dopiero nabiera rozpędu, zdaje się być udany. Jabłko przemysłowe kosztuje obecnie tyle, co w ubiegłym sezonie Gala Must na sortowanie od 70 cm. I chociaż cena zadowala, wielu sadowników uśmiecha się z przekąsem – woleliby niższe, ale stabilne ceny co roku.

Przyglądając się okolicznym sadom warto zestawić ten widok ze wspomnieniami z ubiegłego sezonu, kiedy większość międzyrzędzi wyścielona była gnijącymi jabłkami przemysłowymi, których nie opłacało się zbierać. Dziś w niektórych sadach wisi jeszcze na drzewach Idared i Alwa, ale tam, gdzie jabłka są już zerwane, trudno zobaczyć pod drzewem leżące owoce.

Najbliższe kilka-kilkanaście dni pokaże, jak zachowa się rynek. Ostatni sadownicy zbiorą jabłka z drzew i w pełni można będzie ocenić poziom deficytów. Jak zauważa większość sadowników z grójeckiego, z którymi rozmawiam, tonaż jest jeszcze mniejszy niż się spodziewano, także ze względu na niską jakość zewnętrzną niektórych odmian.

Karol Pajewski

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności