Kelner z łubianką w ręku – niedługo bardzo możliwe

pracownicy sezonowi zbiory truskawek 2020

Rolnictwo to jedyne pewne miejsce pracy? Ekonomiści straszą zwolnieniami, a rolnicy poszukują pracowników. Pytanie, jak rozwinie się sytuacja i czy pracownicy z innych branż będą chcieli pracować na roli.

Mamy początek wegetacji i chociaż wielu mówi o kłopotach z dostępnością siły roboczej, na razie problem wydaje się odległy i jeszcze nienamacalny. Jednak obserwując to, co się dzieje za granicą, można mieć pewne przypuszczenie, z jakimi problemami spotkamy się w najbliższym czasie.

Na deficyt rąk do pracy narzekają Niemcy, Włosi i Hiszpanie. Rolnicy i reprezentujące ich związki debatują nad możliwymi rozwiązaniami. Hiszpanie wiedzą, że za kilkanaście dni w cieplejszych regonach potrzebnych będzie kilkadziesiąt tysięcy pracowników sezonowych, którzy z pewnością nie przyjadą zza granicy z powodu epidemii, która ogarnęła Hiszpanię.

Obserwując przekaz medialny ze wszystkich państw, gdzie rolnictwo odgrywa dużą rolę, można wnioskować,  że trwają gorączkowe rozważania, skąd pozyskać siłę roboczą. Rzecz jasna, wszyscy są świadomi, że muszą być to współobywatele, ponieważ granice są i wiele wskazuje na to, że będą, zamknięte.

Część postuluje, aby maksymalnie uprościć procedury zatrudniania, tak aby pracę mogli podejmować bezrobotni. Inni chcą wzbudzić patriotyzm obywatelski i namawiają, aby rolników wsparli ludzie, którzy stracili pracę lub przebywają na urlopie z powodu koronawirusa.

W mediach pojawiają się głośne nagłówki, w których przedstawiciele władz wzywają fryzjerów, kelnerów i pracowników branży turystyczno-hotelarskiej do pomocy rolnikom.

Oczywiście, wielu sądzi, że jest to rozwiązanie nierealne, ponieważ nie wszyscy zgodzą się pracować na roli. Biorąc jednak pod uwagę, że coraz więcej osób traci pracę lub przebywa na długim zwolnieniu, a prognozy ekonomistów nie są optymistyczne, to może się okazać, że oszczędności nie starczą na zbyt długo i pracę trzeba będzie podjąć.

A jak widać, tylko w rolnictwie obaw o miejsca pracy nie brakuje. Pytanie, jak długo potrwa jeszcze ta sytuacja i czy dojdzie do takich wyborów.

4 KOMENTARZE

  1. Ciekawe który Polak zechce u mnie pracować po 14 godzin w polu w sezonie? Mam swoich ludzi i państwo powinno mi zezwolić żeby oni przyjechali do mnie do pracy z tym że obowiązkowo muszą u danego gospodarza pracować. Rozmawiałem z pracownicą to na Ukrainie zwolnili ją z pracy przez koronawirusa pieniędzy dużo nie ma i czeka na możliwość przyjazdu więc niech coś ogarnąć bo nie chce sytuacji jak w Anglii gdzie pokazywali Polaków od rana do nocy pracujących i angoli co po 2 godzinach nikogo na polu nie było!

    • No już to widzę jak z miasta przyjdą u nas pracować. Jak sobie zasadziles to se zbieraj. Nie raz słyszałam takie komentarze.

  2. Ceny jabłek u nas i w Niemczech są bardzo porównywalne , u nas sadownik płaci 9 zł a Niemiec 9 euro i chyba nietrudno wybrać właściwą obcje.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię