Dzięki listwom do cięcia mechanicznego dniówki nie wzrosły?

cięcie zimowe jabłoni

Coraz chętniej tniemy sady mechanicznie. Analizując powyższy fakt oraz to, jak kształtowały się w tym sezonie stawki za cięcie zimowe, można postawić ciekawą tezę. Dzięki popularyzacji cięcia mechanicznego, stawki za cięcie ręczne nie wzrosły w tym sezonie znacząco. Jakie jest Wasze zdanie na ten temat?

W grudniu, gdy rozpoczynaliśmy cięcie zimowe, zaczynały się klarować stawki za pracę. O zagadnieniu informowaliśmy już pod koniec listopada w artykule Stawki za cięcie zimowe rosną – jest kilka przyczyn Wówczas niektóre ekipy oczekiwały nawet 200 złotych za dzień pracy. Pomijając pojedyncze przypadki, sadownicy tyle w tym sezonie nie płacili. Z biegiem tygodni stawki (w zależności od regionu) kształtowały się najczęściej na poziomie 150 – 170 zł za dzień.

Z roku na rok obserwujemy wzrost zarówno produkcji, sprzedaży jak i popularności maszyn do cięcia mechanicznego w kontekście użytkowania. Niezależnie od tego czy są to piły czy listwy, maszyny te ułatwiają i przyspieszają pracę. Możemy je coraz częściej zobaczyć w naszych sadach.

Nie ulega wątpliwości, że gdyby urządzenia te nie były aż tak spopularyzowane, to stawki w szczycie cięcia osiągnęłyby zapewne i przekroczyły 200 zł na dzień. Argumentem popierającym tezę niech będzie fakt, że chętnych do tej (ciężkiej) fizycznej pracy nie przybywa. W związku z tym nie zwiększa się podaż usług na rynku.

Z powodu coraz większej dostępności maszyn do cięcia mechanicznego, niedobór rąk do pracy nie był w tym sezonie aż tak odczuwalny. Sadownicy nieposiadający takich maszyn coraz częściej decydują się na zapłacenie za usługę. Pomimo przeciwników krytykujących cięcie mechaniczne, zyskuje ono na popularności.

3 KOMENTARZE

  1. Jeżeli coraz więcej sadowników przechodzi na cięcie mechaniczne bo ich nie stać zapłacić za cięcie ręczne, to nasuwa się pytanie czy będzie ich stać na zapłacenie robocizny przy zbiorze. Moim zdaniem wygląda na to że uzyskiwane obecnie przez sadowników ceny przy stale rosnących kosztach produkcji, kończą polskie sadownictwo. Bo za uzyskiwaną złotówkę nie da się już nie tylko produkować, ale też podnosić tej jakże oczekiwanej poprawy jakości.

  2. Chętnych było by duużo więcej, gdyby sadownik tępem jazdy platformą nie gnębił ekipy. Jak pogania że nie zdążają to lache kładą na technike cięcia i zmieniają zawód na lżejszy. Tam gdzie Ukrainiec jeździ platformą więcej widzi, jak sam gospodarz. Bo gospodarzowi zawsze bedzie mało pieniędzy bez względu ile wydusi. To jest jedyna przyczyna konfliktu. Młody dostanie w kość to nigdy do tego zajęcia nie wraca, bo pełno innych prac za nie wiele mniejsze pieniądze i świadczenia z legalnej pracy, i pracz w każdą pogode. Nie tak jak cięcieże tylko jak nie pada.

    • Najwiecej chętnych by było gdyby gospodarz siedział w domu a cieciarze sami harcowali na polu.wtedy by nie nadarzyła zbierać butelek po wódce.takie super ekipy mamy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności