Komisja Europejska zakazuje importu cytrusów z Argentyny

cytrusy

Komisja Europejska zakazała importu cytrusów z Argentyny. Powodem jest obecność jednego ze szkodników w przesyłkach i prawdopodobieństwo jego rozpowszechnienia. Z decyzji cieszą się Włosi i Hiszpanie, bo to znacznie wzmocni pozycję ich owoców na rynku europejskim. 

Co jakiś czas powraca temat wzmożonego importu owoców do naszego kraju. Mówi się o nim najwięcej w momencie, kiedy wwóz owoców do Polski dotyczy gatunków, które powszechnie uprawiamy. Producenci chcą blokady importu, rząd i instytucje zasłaniają się uzależnieniem od  UE i brakiem decyzyjności.

Mimo różnych form protestów, sytuacja nie zmienia się znacząco i na naszym rynku co sezon pojawiają się maliny, śliwki i jabłka pochodzące z krajów nienależących do Unii Europejskiej. Często w szczycie zbiorów naszych owoców. Ścierają się wówczas różne argumenty. Z jednej strony, producenci wskazują, że poza UE stosuje się środki ochrony niedopuszczone do użycia. Z drugiej, pojawia się argument o wolnym handlu.

Tymczasem, 16 sierpnia Unia Europejska podjęła decyzję o tymczasowym zakazie wwozu argentyńskich owoców cytrusowych, w szczególności cytryn i pomarańczy, aby zapobiec rozprzestrzenianiu się na terenie krajów należących do UE Phyllosticta citricarpa (McAlpine) Van der Aa. UE jest głównym rynkiem dla argentyńskich owoców cytrusowych.

W uzasadnieniu czytamy, że w maju, czerwcu, lipcu i pierwszym tygodniu sierpnia 2020 r. państwa członkowskie wielokrotnie powiadamiały Komisję znalezieniu na owocach wyżej wymienionego szkodnika. To wskazuje, że stosowane obecnie w Argentynie zabezpieczenia fitosanitarne są niewystarczające, aby zapobiec wprowadzeniu określonego agrofaga do krajów UE. W związku z tym wprowadzanie do Unii określonych owoców powinno być czasowo zabronione niezależnie od tego, czy są one przeznaczone wyłącznie do przetworzenia przemysłowego na sok, czy też nie.

Czy takie rozwiązanie nie byłoby dobre również w innych przypadkach, szczególnie, gdy import szkodzi rodzimej produkcji?

fot. pixabay

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności