Kupię Red Jonaprinca – drożej nie zawsze znaczy dla sadownika lepiej

Red Jonaprince

Stare powiedzenie mówi, że diabeł tkwi w szczegółach. Nie inaczej jest w handlu jabłkami deserowymi. Okazuje się bowiem, że można znaleźć droższe oferty kupna jabłek, które ostatecznie okazują się mniej atrakcyjne finansowo dla sadownika.

Pod lupę wzięliśmy oferty zakupu Red Jonaprinca. Popyt na niego jest obecnie nieco wyższy niż w przypadku innych popularnych odmian. Większy popyt, to większa konkurencja w zakupie jabłek. Tu dochodzimy do sedna sprawy. Spotykamy się z opiniami, że jeśli ktoś oferuje za jabłka więcej od konkurencji, to niekoniecznie musi to się równać z droższym zbytem i lepszymi warunkami dla sprzedającego. Różnice w cenie można bowiem „odbić się” w odpowiednim sortowaniu, odsetku jabłek przemysłowych czy ogólnych warunkach transakcji.

Jako przykład weźmy 10-cio tonową partię Red Jonaprinca. Mamy w niej 2000 kilogramów jabłek przemysłowych, 5000 kilogramów jabłek od 70 do 95 milimetrów oraz 3000 kilogramów powyżej 95 milimetrów średnicy.

Wspomniane przysłowie dotyczy warunków zakupu. Jedne podmioty oferują 1,50 zł/kg powyżej 70 mm. Inne natomiast 1,70, ale od 70 do 95 mm. Otrzymujemy zatem w pierwszym przypadku:

8000 kg x 1,50  zł = 12 000 zł

2000 kg x 0,40 zł = 800 zł

800 zł + 12 000 zł = 12 800 zł

 

W drugiej, teoretycznie bardziej atrakcyjnej ofercie otrzymamy:

5000 kg x 1,70 zł = 8500 zł

5000 kg x 0,4 zł = 2000 zł

8500 zł + 2000 zł = 10 500 zł

W powyższych skrajnych przypadkach, sadownik, który pokusi się o teoretycznie wyższą cenę sprzedaży otrzyma 2300 zł mniej za tę samą partię jabłek. Może się zdarzyć, że za jabłka powyżej 95 milimetrów, za które otrzymamy cenę jabłek przemysłowych, finalnie zostaną sprzedane jako jabłka deserowe. Jeśli kupujący oferuje wyższą cenę za najgrubsze jabłka, to różnica w wyniku jest mniejsza. Wyższa cena może oznaczać niższą kwotę na fakturze. Dlatego warto dokładnie prześledzić oferty zakupu i warunki współpracy z potencjalnymi kontrahentami.

1 KOMENTARZ

  1. Tam gdzie najwięcej odwalają nikt nie zawiezie więcej jak raz. A najlepiej sobie zawieźć jesienią do kilku sortowni. Wtedy mają jabłka pod dostatkiem i dopiero sobie wyrobić opinie. Ukraińcy nie są pilnowani na sortowniach i odwalają żeby coś odwalić nawet dobrego, jak nie ma co odwalić.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Wpisz treść komentarza
Wpisz swoje imię