O czym pamiętać przy samodzielnym karczowaniu sadu

piła

Karczowanie sadu w teorii wydaje się rzeczą niezwykle prostą. Jest jednak szereg prostych zagadnień, które mogą znacząco usprawnić i skrócić pracę, a jak wiadomo czas to pieniądz. Klika z pozoru nieznaczących zagadnień może znacząco usprawnić pracę w przypadku, gdy karczujemy znaczny areał sadu z kilkoma pracownikami.

Zacznijmy od wyboru piły (pilarki). Niektórzy, niestety, nadal nabierają się na tanie chińskie podróbki. Ceny tych niezwykle niskiej jakości produktów to od 200 do 400 złotych. Urządzenia te absolutnie nie nadają się do ciągłej pracy nawet przy średnich obciążeniach, a z taką mamy do czynienia w przypadku karczowania sadów. Większość sadowników wybiera jednak markowe pilarki. Obecnie w sadach królują modele podstawowe, jak również te ze średniej półki. Należy zaznaczyć, że w przypadku rolników, raczej nie korzysta się z drogich, profesjonalnych modeli, zaprojektowanych i przeznaczonych do pracy w leśnictwie.

Podstawową kwestią, którą warto rozważyć w aspekcie usprawnienia i przyspieszenia pracy jest ostrzenie łańcucha. O ile w większości używa się ręcznego pilnika i ostrzenia bezpośrednio w sadzie, to rozwiązanie to ustępuje stacjonarnym ostrzałkom. To jednak kolejny wydatek. Należy bowiem kupić dodatkowe łańcuchy i naostrzyć wszystkie w gospodarstwie. W sadzie wymieniamy stępiony łańcuch na ostry. Urządzenia do ostrzenia to wydatek od 150 nawet do 800 zł. Jednak wówczas szybkość i komfort pracy jest znacznie lepszy. Łańcuch zużywa się równomiernie i każde ostrze jest spiłowane pod jednakowym kątem. Równo naostrzony łańcuch, równomiernie się tępi, a w rezultacie dłużej jest ostry, przez co praca jest znacznie bardziej komfortowa. Pomimo tego, że dla niektórych nie jest to sprawą pierwszorzędną, to w przypadku, gdy karczujemy większy areał, znacząco usprawnia pracę.

Kwestią podstawową, której należy unikać jest zetknięcie się łańcucha pilarki z ziemią. Wówczas łańcuch tępi się błyskawicznie. To z kolei czas na ostrzenie i opóźnienie prac. Dotkliwe, gdy usuwamy duży areał sadu jednocześnie zatrudniając kilku pracowników.

Metod podejścia do karczowania jest kilka. Niektórzy najpierw obcinają sekatorami cienkie gałęzie, a potem w ruch idą piły spalinowe. Inni używają wyłącznie pił. Ciężko jednoznacznie określić, która metoda jest szybsza. Ci drudzy, aby usprawnić pracę w pierwszej kolejności używają najlżejszych modeli pilarek, aby obciąć cieńsze gałęzie. Dopiero do cięcia pni używane są mocniejsze modele. Taki sposób optymalizacji pracy sprawdza się szczególnie w przypadku silnie rosnących podkładek.

Niezależnie od tego jakich pilarek używamy, czy jak ostrzymy łańcuch nie wolno nam zapominać o BHP. Podstawa to ochrona oczu i uszu. Warto przemyśleć nad specjalnymi spodniami, których włókna ochronią nasze nogi przed poważniejszymi obrażeniami w razie wypadku.

Natomiast, jeśli chodzi o bezpieczeństwo naszego sprzętu, przekornie poradzimy, aby najdroższe piły dawać do pracy jedynie doświadczonym i zaufanym pracownikom. Dobrze wiemy, jak dotkliwe w kosztach może być zawierzenie sprzętu niedoświadczonym osobom…

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany, podajesz go wyłącznie do wiadomości redakcji. Nie udostępnimy go osobom trzecim. Nie wysyłamy spamu.
Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem*.
Wpisz swoje imię
Wpisz treść komentarza

Polityka Prywatności